czwartek, 26 września 2013

Strzał w 10

Kurtka/Puma, spodnie/HM, buty/ Lacoste, Czapka/Calvin Klein -własność mamy


Spóźnione ale jednak 10:)
Dziesięć miesięcy z moim małym Brunciem Chrumciem
Chociaż już nie takim małym:)
Ten miesiąc to ogromny skok w rozwoju mojego synka,
dorośleje nam chłopak:)
Zmienia się każdego dnia:)

Bruno w Liczbach:




Co potrafię? Co lubię?

* Chodzę, biegam, sam bez niczyjej pomocy
* spacery z wózkiem więc mnie już nie interesują.
* Nawet gdy się wywrócę wstaję sam i idę dalej , świat jest przecież taki ciekawy.
* Ciągle się śmieję, naprawdę mało płaczę przecież życie jest piękne :)
* Nauczyłem się pokazywać palcem, chodzę po domu i pokazuję a mama opowiada co to
* Uwielbiam "wygibasy" gdy mama podrzuca mnie w różne strony, przechyla nawet do góry nogami, kreci ze mną karuzelę.
* Huśtać się na nodze, nie dam spokojnie nikomu usiedzieć, atakuję nogi, siadam i podskakuję żeby wiedzieli o co chodzi:)
* Uciekanie przed mama to dla mnie też jedna z fajniejszych zabaw, na słowa dawać go biegnę jeszcze szybciej ze śmiechem.
* Uwielbiam się tulić zwłaszcza do wujka Maćka, a mamę całować, w łóżeczku wstaję po kilka razy żeby dać mamie buziaka zanim zasnę:)
* Bawimy się też z mamą w "nie ma Brunia" wtedy chowam się za drzwiami i straszę mamę.
* Kiedy mama mówi żebym przyniósł misia, żyrafkę, piłkę lub autko biegnę do pokoju i przynoszę :)
* Umiem też pokazać gdzie są rybki, zaraz stoję przy akwarium i pokazuję paluszkiem.
* Tulenie misiów i robienie im "mój, mój" opanowałem do perfekcji
* Wiem też gdzie misie maja oko:)
* Na śniadanie uwielbiam kanapki z dżemem domowej roboty i kakao :)
* Na obiad zupę pomidorowa i barszcz czerwony albo risotto :)
* Pije sam z niekapka.
* Bicie grabkami, łyżkami po ścianach i pudełkach skłania mamę ku kupnie perkusji:)
* wiem doskonale do czego służy pilot i telefon i gdy pojawia się w zasięgu mojego wzroku biada im.
* Wszystko mnie ciekawi na wszystko mówię "oooo" .
* Z innych słów znam jeszcze mama , tata , baba , opa (piłka) i ema (nie ma), czasem wyrwie mi się "nie"
* Mama mówi że jestem kochany i jedyny w swoim rodzaju, więc chyba coś w tym jest?
  A i ja kocham mamę najbardziej na świecie i codziennie gdy wraca z pracy i mówi dzień dobry synku biegnę do niej z wyciągniętymi rekami żeby się przytulić.


Buty , ulubiona zabawka

Piżamka/Little Rebel

O tak stukam po ścianach

Tulimy żyrafkę

Ciężko mi zrobić zdjęcie bo ciągle uciekam

wtorek, 17 września 2013

Cieżkie chwile

Jesteśmy,
po długiej przerwie ale jesteśmy, musicie wybaczyć
Alex dziękuję że czekałaś:*

To nie praca mnie pochłonęła a wydarzenia z jakimi przyszło się nam zmierzyć...
niestety najbliższa mi osoba poważnie zachorowała, teraz to jest dla mnie najważniejsze,
ale obiecuje już nie znikać na tak długo, ten blog będzie teraz jeszcze ważniejszy bo kiedyś pokaże mojemu synowi jak ważne jest wsparcie rodziny,
nie damy się chorobie, nie wie na kogo trafiła...
na osobę silną , która niejedno już przeszła i która ma wsparcie w nas ....
Damy radę - musimy dać :)
Kocham Cię , Bruno Cię kocha i jesteś nam potrzebna , innej opcji nie akceptujemy:)

Do tego doszło moje przeziębienie, brak K. - wrócił na 4 dni i jutro znowu jedzie na tydzień...

I druga sprawa która spędza mi sen z powiek,
W piątek byliśmy na kontroli z Brunem, jak pewnie na niejednym zdjęciu widać u Bruna ok 2 miesiąca zauważyliśmy mały guzek, wygląda jak by go sobie nabił.
Podczas 2 pierwszych wizyt u neurochirurga A. zlecił usg i kazał obserwować. Jeśli nie rośnie zostawiamy, gdyby się powiększał mieliśmy się zastanowić czy nie usunąć . W piątek mieliśmy mieć ostatnią kontrolę i trafiliśmy na lekarza B.  I tu zgoła inna opinia, lekarz mniej sympatyczny , zlecił tomografię, niestety musimy do niej uśpić małego. Mamy być na czczo  18 października w Prokocimiu. Nie wiem jak przetrzymam mojego głodomora tyle czasu, obyśmy dali radę. Nie spodobało mi się tylko co usłyszałam kiedy lekarz zobaczył chyba mój strach w oczach, a mianowicie żebym się zastanowiła czy zgadzam się na zabieg usunięcia, bo on wychodzi z założenia, żeby usuwać wszystko i nie po to mi zleca takie drogie badanie, żebym wiedziała że tak czy tak chce to usuwać?? !!A jeśli nie zgadzam się , to żebym powiedziała teraz to nie ma sensu robić tomografii. A gdzie czekanie na wynik? Wydaje mi się że po badaniu powinniśmy decydować co dalej , a nie że albo się Pani zgadza albo spadać. Na moje słowa że doktor A. powiedział że nie ma sensu ruszać jeśli nic się nie dzieje a dziecko rozwija się prawidłowo usłyszałam że mogłam iść do niego??!! W chwili zwątpienia co zrobić przy dwóch tak skrajnych opiniach, przypomniałam sobie o doktorze C. To chyba najlepszy specjalista w tej dziedzinie w Krakowie i jeden z lepszych w Polsce. Po wypadku samochodowym jaki mieliśmy w dzieciństwie to on wyprowadził mojego brata do normalnego funkcjonowania w co nikt nie wierzył. Dziś po wypadku nie został nawet ślad. Niestety dostanie się do niego graniczy z cudem. Ale od czego mamy kliniki prywatne:) Poszperałam , poszukałam i znalazłam:) Wizyte mamy 24 września. Liczę że trzecia opinia rozjaśni mi sytuację. Szkoda tylko że jeśli trzeba to faktycznie usunąć to nie zrobili tego gdy był mniejszy... Polska służba zdrowia...
A wy jak myślicie źle robię??  Powinnam posłuchać któregoś z nich?

A z rzeczy pogodniejszych? Bruno chodzi już w pełni "sprawnie":) Wręcz biega. Spacery w wózku nie są już żadną atrakcją, teraz spacerujemy za rączkę lub mama za Brunem:) Ostatnio niestety nauczył się otwierać bramkę i uciekać ze śmiechem do sąsiada, nie mieszkamy przy dużej ulicy a jedynie dojazdowej, ale musieliśmy zamontować dodatkową zasuwkę. Zwłaszcza że ucieczki mu się podobają bo jak widzi że biegnę za nim przez ogród to przyspiesza i śmieje się przy tym strasznie, urwis mi rośnie kochający wolność :) I jak sobie pomyślę o szpitalu...

Trzymajcie kciuki za nas..

Zdjęcie jedno, chwilę po ucieczce...


niedziela, 1 września 2013

A ja chodzę i chodzę, i chodzę ...

Ufff...
kolejny tydzień za nami i weekend niestety też...
Zostaliśmy sami, tatę nam wysłali na dwa tygodnie na szkolenie,
za tydzień na weekend się zobaczymy ...
Ciężko jest, ledwo wyjechał a już tęsknimy,
mimo że wkurzał mnie ostatnio niemiłosiernie:)
To jednak ciężko tak nagle zasnąć bez niego:)


Ciekawe jak zmieni się Bruno jak tata wróci, bo ostatnio rozwija się w szalonym tempie:)
Po pierwsze i najważniejsze:
- chodzimy... i to coraz więcej , teraz raczkowanie jest przerwą w chodzeniu :)
- po drugie- papa jest obłędne, macha rączką po całości i szepcze papa tak słodko
- po trzecie - mówi jak najęty nawet przez sen
- po czwarte -pijemy z niekapka
- po piąte - je większość - naszych - dorosłych obiadów:) - słoiki od niedawna są bleee, podobnie jak wszystko czego nie jedzą rodzice
- po szóste - mamy 6 zębów:) wszystkie idą parami obecna nowość to górne jedynki:) najważniejsze że nie gorączkujemy, obeszło się bez biegunek, i nieprzespanych nocy, czasem pomrukuje w nocy , podam smoczek i przechodzi :)

W pracy jakoś leci, na skrzydłach lecę do domu, pomału zaczynam ogarniać, pracę, dom, sprzątanie, pranie,gotowanie i kanapeczki robione co wieczór - żeby rano miał do pracy -dla mojego K. :)  A synek daje rade:) Nasza niania mówi, że pracy przy nim dużo nie ma :) Zwłaszcza że nadal dużo śpi :)

Szczęściara ze mnie że mam takiego cudaka:)

Uchwycone kroki , z wywrotką na maminej nodze:)