wtorek, 25 czerwca 2013

7 misięcy szczęścia, Dzień Taty i mały sukces mamy



Miała być notka 22.06. - 7 miesięcy Brunia ale sie nie udało , 
miała być. 23.06 - Dzień Taty , ale też nic z tego.
A dlaczego?
A bo mamusia sesje zamykała:) I udało się !! W niedziele ostatnie wpisy a wczoraj wieczorem dostałam wyniki z egzaminu z przed tygodnia - Profesorka co roku ulewa ok 60% na roku :) nawet nie zakładałam że zdam , ale nie wiem jak to się stało i mam 4!!!! Nawet o tym nie marzyłam :) już 6 razy sprawdzałam czy to na pewno mój numer indeksu :) Taka jestem szczęśliwa :)

Mamy więc potrójne święto!


W sobotę Bruniasty Potworniasty skończył 7 miesięcy !!! 
Lucky seven !! Kocham tego mojego synka nad życie.
Każdy z tych miesięcy , dni , godzin, minut, 
każda najmniejsza sekunda 
to najpiękniejszy czas jaki mogłam sobie wyobrazić. 
Kocham jego paluszki, 
oczka, nosek,usteczka
kocham go przytulać,
całować po bródce  i to jak wtedy zanosi się śmiechem,
kocham obserwować jak się bawi, 
jak śpi, pochłania mleczko.
Gdy wyciąga do mnie rączki,
gdy płacze nawołując mamo,
gdy się śmieje, 
uwielbiam radość w jego oczach,
gdy mnie wita po powrocie z uczelni,
to jak się autentycznie wtula we mnie wtedy 
jak gdyby mówił mamo teskniłem.
TAK BARDZO CIĘ KOCHAM SYNKU <3

I nigdy nie przestanę !


A przez to 7 miesięcy tak się zmieniłeś:
  • sam wstajesz, siadasz, przekręcasz się na wszystkie możliwe strony
  • podtrzymywany prawie biegasz , tak ci szybko nóżki chodzą
  • umiesz się też sam przemieszczać po całym łóżeczku i przy meblach
  • na czworakach śmigasz z szybkością światła
  • w piątek pierwszy raz powiedziałeś mamo - nie licząc momentów kiedy płaczesz wołając mnie -i nie wiadomo na ile świadome to było :)
  • jesz już śniadanka, obiadki, deserki w innej postaci niż mleczko
  • wszystko ci smakuje:) ostatnio wcinasz chrupki kukurydziane
  • rozpoznajesz bliskich i poznajesz kto jest nieznajomym :)
  • umiesz pięknie się bawić, wszystkim czym popadnie:)
  • zaczynasz rozumieć "nie wolno" :) zwłaszcza gdy zbytnio interesujesz się kablami:)
  • uwielbiasz się wygłupiać
  • dobrze wiesz jak zwrócić uwagę innych na siebie - np. udając że kaszlesz:)
  • zaliczyłeś już kilka upadków i jednego olbrzymiego guza- mama płakała gdy to zobaczyła
  • uwielbiasz wodę, nawet w kąpieli leje Cię całego prysznicem nawet po głowie :)
  • nie umiesz usiedzieć na kolanach 5min bo już Cię gdzieś niesie
  • ale jesteś też dużym śpioszkiem i szanujesz to, że mama lubi pospać :)
  • jesteś najukochańszym synkiem :)
BRUNO w liczbach:)

Bardzo dużo ważę - 9,2 kg ,ale tego nie widać :)
Rosnę i rosnę, noszę już ubranka 74-80:)
Urósł mi jeden, ale jaki piękny ząbek
Noszę pieluchy nr 4
Olsniewający uśmiech to mój znak rozpoznawczy


A za nami też Dzień Taty :)
Dla K. nie jest to pierwszy dzień taty, ale pierwszy wspólny z Bruniem :)
Dlatego Brunio zadbał o odpowiednia oprawę :)
Bon do ulubionego sklepu K. ----- czyli do Empiku :) K. kocha muzykę i to najlepszy prezent jaki mógł dostać -poza Amelcią i Brunem :) A Amelcia dorzuciła do tego slodkościowe czasoumilacze i prace plastyczną :) Temat - My na wakacjach :) No pięknie ujęła nasza 4 :) Podobam sie sobie w takim kostiumie :)My naszego Tatuśka wycałowaliśmy, i był zachwycony prezentami. Wszystkim innym tatusiom życzymy samych pięknych chwil:)
Całujemy i uciekamy

 a tak się odstrzeliłem dla taty:)



Co ty mówisz mamo? mam już 7 miesięcy????

Z okularami będę wyglądał jak mały intelektualista :)


Ciekawe czy tacie spodoba się prezent:)

koszulka H&M, sweterek Little Rebel, spodnie Little Rebel kaszkiet H&M

piątek, 21 czerwca 2013

Dzień , zwyły dzień ...

Jak wygląda zwykły dzień Bruna i jego mamy? Pracowaliśmy nad tym, żeby takie dni były w miarę poukładane i dostosowane do potrzeb mamy :) I tym sposobem udało się nam z synem, dojść do takiego oto porozumienia.
 Pierwsza pobudka ok 5-6 na jedzonko  i następuje drzemka krótka:) Ok 7-8 budzi mnie wzrok stojącego nade mną syna:) . Gdy wstanie o 7 wylegujemy się jeszcze razem - czyt. mama się wyleguje a Bruno bawi w łóżeczku:) i tak mama leniuchuje dopóki Bruno cierpliwości do zabawy nie straci :)
Z reguły po 8 jesteśmy na dole, przebieramy tyłek, poranna toaleta, synuś mój w kojcu -bo niestety ucieka już w zastraszającym tempie z pola widzenia . Mama robi kaszkę -najlepiej bananową - pożera ją wręcz rzucając się na łyżkę i wydając głośne ammmm. :) Nie jestem pewna czy rozumie , że ammm to faktycznie am :) może tak mu się ławo wyraża zachwyt :)
I tu następuje niespodzianka dla każdego komu o tym mówię, bo niedźwiadek mój z reguły ok 9.30 po kaszce i chwile zabawy jest wynoszony do łóżeczka :) I praktycznie natychmiast zasypia :) szkoda, że przez resztę dnia jest trudniej. Nie jest to długa drzemka - ok godzinki rzadziej dwie . W tym czasie biorę szybki prysznic w upalne dni, w chłodniejsze też się kładę :) Po prysznicu piję kawę, lub jem swoje śniadanie, przeglądam internet :) taka moja godzinka na rozruch przed kolejnym dniem :) ok 11 syn ma mnie już na wyłączność . Siedzimy na tarasie, spacerujemy, bawimy się , czasem na zakupy jedziemy lub jakieś załatwienia. Lub razem sprzątamy.
Przeważnie ok 13 Bruno pochłania mleczko -zależy kiedy mu się zachce:) Przed 15 staramy się być już w domu i zabieramy za obiad , przeważnie też,  ale nie zawsze to czas drugiej drzemki Brunia , też ok godzinki - półtorej. Ja w tym czasie pichcę coś dobrego bo uwielbiam gotować i eksperymentować w kuchni . O 16.30 następuje powrót taty i podanie do stołu. Bruno "je z nami":) Je to dużo powiedziane bo jest jeszcze karmiony  - zupką mamusiną. Najlepsza z brokułami :)
Potem mamy czas we trójkę lub czwórkę, gdy jest z nami Amelcia to ona bawi się z Brunem, bo kochają się ponad wszystko - już to widać :) a my mamy czas z K. dla siebie. Czasem idziemy razem z psem i dziećmi na  spacer nad rzekę , czasem siedzimy w ogrodzie, Bruno wtedy bawi się sam lub z Amelką na trampolinie -to dla niego taki większy kojec :) a ja się nie martwię że sie potłucze znowu cały:) ok 18 dostaje banana , jogurt , teraz też i truskawki, lub inny deserek - np.jabłuszko z marchewką . Ok 20 idziemy do kąpieli , dla niego to chyba ulubiona pora dnia :) Piszczy z radości jak siedzi w wannie , leje mu prysznicem po całej główce i nic sobie z tego nie robi a wręcz cieszy go to i czasem aż wyrywa słuchawkę od prysznica :) potem do pokoiku , wieczorne karmienie, muzyczka na dobranoc, całusek od mamy i Bruno idzie spać. Przeważnie ok 21 mamy już czas dla siebie , ale o tym już nie będę pisać :) i tak do 6:) a potem powtórka :) bardzo rzadko Bruno budzi sie , jeśli już to ok 3 , odkładam go,  daje cumelek , pielusie i zasypia znowu, czasem kończy się karmieniem. Ale od 4 miesiąca są to bardzo sporadyczne przypadki.

Tak wyglądają nasze dni - przeważnie, ale nie zawsze, czasem np.:
- Bruno ma gorszy dzień jak wczoraj :) Gdy postanowił o 4 rano że będzie się bawił :) usnął dopiero o 5.30 ale spał ciągiem do 9 :) czym zaburzył nasz ciężko wypracowany porządek dnia :) hihihi
- Mama ma gorszy dzień jak dziś :) nie mogę spać od 5 :) kaszle mnie jeszcze i drapie w gardle więc to pewnie przez to :)

P.S A jak wyglądają wasze "zwykłe" dni - zwykłe -niezwykłe bo z dziećmi trudno nazywać je zwykłymi :)


środa, 12 czerwca 2013

Bo rybka lubi pływać

A my znowu cały dzień poza domem :)
O 9.30 wyjazd poznać dalszego kuzyna Bruna -Jasia:) Miedzy chłopcami jest półtorej miesiąca różnicy , co dla mamy Jasia skończyło się szczęśliwie rocznym macierzyńskim :)My niestety nadal odliczamy czas do końca i robi się nam coraz smutniej. Naprawdę na płacz mi się zbiera jak o tym pomyśle, dlatego koniec tematu . Dziś same radości !
Tak więc chłopaki miały dziś dzień zapoznawczy, niedługo będą razem podbijać miasto.

A po obiadku u mamy Jasia- ostatnio jem poza domem :) umówiliśmy się na basenie z tatusiem :) Wreszcie tam dotarliśmy !!! To już 3 próba bo ciągle coś wypadało - z reguły DESZCZ :)  i wreszcie się udało :) Tak więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć -BRUNO KOCHA WODĘ !!! :) Normalnie rybka moja oszalała , wierciła tymi raczkami i nóżkami i pływała sobie od tatusia do mamusi przy akompaniamencie siostry :) Najpierw się biedactwo moje rozglądało zafascynowane, potem nie poznało taty w czepku -hihihi ale jak tylko poczuło wodę w gaciach - normalnie szał. Niestety nie mamy zdjęć. K. uznał że na pierwszy raz lepiej ogarnąć się bez zbędnego aparatu, na który będzie trzeba uważać. Zaopatrzenie byliśmy i tak wystarczająco , taka wyprawa na basen i bez dziecka to pełna torba a z dwójka to dopiero wycieczka :) Warto ze sobą zabrać zdecydowanie dwa ręczniki, do opatulenia zaraz po wyjściu z wody , pieluchę do pływania -my używamy Dada :) i wygodne do przebrania po basenie ubranko, bo trzeba się w miarę spieszyć i niewygodne w zakładaniu rzeczy nie zdają egzaminu. Zwłaszcza gdy jednocześnie ubieramy siebie i dziecko. U nas egzamin zdał dres. My zabraliśmy też kocyk, posłużył jako przewijak , którego niestety na basenie brak. I czapeczkę na uszka , które łatwo może zawiać, a które ciężko wysuszyć :) Taka wyprawa to naprawdę frajda, gorąco polecam. Bruno śpi smacznie po emocjonującym dniu, a my planujemy już atrakcję na kolejne dni :)

 a poniżej zdjęcia z naszej dzisiejszej wizyty u Jasia - outfit na jeansowo  :)

Zapozuje mamie

Koszulka - HM, Koszula -Little Rebel, Jeansy - Wójcik, Buty -Nike, Czapka - HM

Fachowa poza z profilu


Mina warta milion

a tak się wspinam

Outfit po basenie

Koszulka - Little Rebel, spodnie HM

sobota, 8 czerwca 2013

Pakuję Bruna w teczkę - Jedziemy na wycieczkę

Wczoraj byliśmy cały dzień „w drodze” . Pobudka o 8.15 szybkie śniadanko – ulubiona kaszka bananowa, Bruno aż się wyrywa do jedzenia gdy ją widzi :). Poranna toaleta mamy i Brunia. Zgadnijcie która trwała dłużej :). Ubieranie się, wypuszczenie pieska –naszej drugiej dzidzi i o 9.30 wyruszamy.
Pierwszy przystanek – przedszkole – mamusia musiała załatwić parę formalności . Potem wycieczka do Babci Terni – skąd Bruno wywiózł drugą piłkę . Tym razem nieco mniejszą – pierwszą tatuś kupił na zapas Brunowi dużą – do gry w nogę. O dziwo mój syn ją pokochał, tyle radości jeszcze nie widziałam gdy mu ja pokazaliśmy. Strasznie go cieszyło gdy mu się turlała.
Następnie udaliśmy się do ciotki Magdy na kawkę – odrobina przyjemności dla mamy:) Bruno w tym czasie człapał za psem ciotki albo bawił się z kuzynką Luśka którą uwielbia , cała buźka mu się śmieje jak ja widzi,  jedynie zabawa z siostrą może to przebić . Bruno strasznie , ale to strasznie lubi dzieci , jak tylko gdzieś jesteśmy, w sklepie, na spacerze i zobaczy dziecko to wariuje i piszczy zaczepiając je :) Taki towarzyski ten mój Mysiorek . A mama miała chwilę na ploteczki .Obiadek też zjedliśmy u cioci , Brunio spróbował trochę krupniczku i strasznie mu smakował . Zresztą jemu chyba wszystko smakuje :) Od początku nie ma z nim problemu , je wszystko a jego dieta jest już baaaaaardzo rozszerzona. Ale to może w innym poście o upodobaniach kulinarnych Mysiora napisze.
Po wizycie u ciotki czekał jeszcze jeden obowiązek cotygodniowy- zakupy. Mój syn oczywiście podrywał wszystkie napotkane w sklepie Panie – to po tatusiu :) Po prawie godzinie , wyszliśmy ze sklepu obciążeni całym koszykiem i lżejsi o 300zł :) Dlaczego mnie to nie dziwi? Ale upolowaliśmy kaszki na promocji, dwie za 10zł więc wzięliśmy cały zapas. I chusteczki Huggies nasze ulubione.Wychodząc ze sklepu rzucił się nam w oczy jeszcze wielki napis- kumulacja 12.000000 :) No to puściliśmy sobie po jednym zakładzie na chybił trafił z Bruniem i dziś czekamy :) Raczej nie gramy , ale nie zaszkodzi raz zdać się na los.
Po powrocie do domu mała drzemka, deserek i spacerek z tatusiem i siostrą . Po takim dniu Bruniasty zasnął w sekundę i to z bananem na twarzy.
Bruno uwielbia jazdę samochodem, może ma to po mnie? Dłuższe trasy przesypia w całości , na krótszych słyszę jego „guganie” radosne z tyłu . Na szybie ma zawieszoną Biedronkę , do której zawsze mówi. Może opowiada jej gdzie jedziemy?

A dziś znowu przywitała nas ładna pogoda, w planach mamy basen i piknik organizowany u nas z okazji „Dnia dziecka”. Dziś będzie nam towarzyszyć Amelcia więc Brunio będzie jeszcze bardziej szczęśliwy.
A poniżej kilka zdjęć z piłką :)

P.S. Co dziś robicie na obiad? Mamy ochotę na coś nowego:)

A co to?

PIŁA!!!

Jak tylko urosnę to będę grał z tatą i wujkami :)

Tak wyyyysoko będe kopał!!

Nie uciekaj piłeczko!!! -To nie będzie bolało- obiecuje

Teraz cię przytulę :)

Taki jestem szczęśliwy że Cię mam

A tu dywanik od taty -w naszym ulubionym zestawieniu kolorystycznym :)


wtorek, 4 czerwca 2013

Monster at work



Czy tylko nas ta pogoda tak dobija?
Bruno od rana marudził jak nigdy ,  więc wymyślamy coraz to nowsze zabawy .
Zresztą wcale mu się nie dziwię bo sama chodzę lekko śnięta, do tego stopnia, że mamy dziś lenia i siedzieliśmy do 12 w piżamach.  W samo południe przestało padać więc wypełzliśmy na taras żeby złapać choć parę oddechów świeżego powietrza. Niestety po 14 zaczęło znowu padać. A my chcemy spacerować!!!
Tak więc do południa zmienialiśmy miejsca pobytu z częstotliwością co 15 minut, a to kojec - w którym nie ma już opcji żeby nie było krzyku bo chce stać . To znowu krzesełko do karmienia - bo można walić rączkami i tłuc się, to znowu rączki , to podłoga- a dokładnie nowy dywanik, który kupił nadopiekuńczy tata w celu złagodzenia skutków upadków (????) . Swoją drogą jak to jest ,że on tak panikuje ? Zawsze słyszałam , że to mamusie są  nadopiekuńcze i przewrażliwione?
I siedzieliśmy sobie w tym domku, śpiewaliśmy piosenki i wygłupialiśmy się, bawiąc się w potwory - inspiracją była piżamka :) 
Bruno to straszny siłacz , podnosi się już na nóżki i stara się stawać jak tylko może , raczkowanie mu zupełnie nie w głowie i nie wiem co robić , czy to nie za wcześnie? 
Gdy tylko się czegoś uwiesi to nie odpuści i będzie stał i stał i nie pomoże sadzanie go bo wtedy głośno protestuje.Ale on już się chyba urodził takim małym siłaczem bo główkę też trzymał i podnosił sam praktycznie od pierwszych tygodni. Siedzieć też mu się spieszyło, może taki już jego urok , mój brat też tak podobno się wyrywał do wszystkiego, więc może ma to po nim:)
A dziś kilka zdjęć upamiętniających nasze zabawy :) I kilka z kąpieli :)




Potwór widzi wszystko

Mój własny pilot

Bo potwory są śmieszne


AAAAAA Potwór atakuje!!!

Niszczy wszystko na swojej drodze!!

Atakuje zwierzęta

No dobra żyrafko nie zjem cię

Potwór unieszkodliwiony

I zamknięty w klatce - z której ucieczka to pewnie tylko kwesta czasu:)
Sam się już kąpie!!
No dobra, tata ubezpiecza
A teraz tylko piżamka , pampersik, mleczko i DOBRANOC WSZYSTKIM