niedziela, 15 grudnia 2013

Powrót, spóźniona urodzinowa relacja :)

Ponownie zniknęliśmy na trochę :) Brak czasu totalny ( koniec roku w pracy sprawia że nie mam sił na nic innego) a do tego tata wysłuchał narzekań mamy na jazdę pociągiem do pracy codzienną, tato przekazał Mikołajowi i mama dostała tablet, więc zapomniała gdzie laptop :) i nie było kiedy zdjęć zgrać :)Dlatego dzisiejszy post dedykuje Paulince która mnie do tego zmobilizowała :) Dziękuję że czekasz i wspierasz :)

Wracając do urodzin było cudownie :) Król imprezy odnalazł się w swojej roli idealnie -zwłaszcza w przyjmowaniu prezentów :) A trochę ich było:)  Balował do 21 a potem czmychnął spać niezauważony :) Z wujkiem Bartkiem na Skype się łączył, żeby wysłuchać sto lat od  niego i jego 4 kolegów :) Szkoda że mama tego nie nagrała :) Tym sposobem nawet wujek uczestniczył w imprezie , tyle że tortu nie spróbował :) Kto wie świat tak idzie do przodu ,że za parę lat może i to będzie możliwe :)

Ze zmian u nas powróciło całonocne przesypianie -całe szczęście to budzenie w okolicach 3 było chwilowe :P Mamy 9 zęba :) Prawą 4 , trójek nadal brak :) Nowe odkrycie po przetestowaniu kilku kubków niekapków to picie z rureczki :) Dałam bo sama piłam będąc pewna że ugryzie rurkę i tyle ale Bruno w momencie się zorientował jak się pije i dziś soczek w kartoniku to u nas numer jeden :) Słodziak z niego jak tak chodzi z tym soczkiem :) Taki duży już jest :) I herbatniki najlepiej z serkiem Danio to deser na 5 z plusem :)
Odwiedził nas Mikołaj :) Bruno dostał sanki ze śpiworkiem i pchaczem. Cudnego misia Kubusia Puchatka, wóz strażacki  i ubranka. Byliśmy też na Mikołaju w domu kultury ale nie spasował Brunowi :) Paczkę odebrał od aniołka i tyle go widzieli :) Czekamy na gwiazdkę :)

Jesteśmy też po tomografie, bałam się że głodny nie dojedzie do Krakowa i będzie źle :) Dojechał bez zająknięcia i to do 12 :) Ostatni posiłek zjedliśmy o 2 w nocy więc był naprawdę dzielny :) O 10 został uśpiony choć trochę to zajęło bo nawet anestezjolog się zdziwił jak się bronił przed zaśnięciem :) Musiał mieć dokładaną dawkę bo podstawowa dawka pozwoliła go odłożyć śpiącego na stół po czym po słowach lekarza że możemy wyjść Bruno podniósł się z łóżka hahaha Sprawił tym kupę śmiechu pielęgniarką i z miejsca stał się ulubieńcem lekarzy :) Po narkozie musieliśmy czekać do 12 z podaniem jedzenia i na wyciągnięcie wenflonu i do domku :)  Miał być osłabiony i chodzić dla bezpieczeństwa za rękę :) Chyba go mało znają do końca dnia skakał po wszystkim co możliwe :) Energi ma zdecydowanie za 4 :) Wyniki odebraliśmy w tym tygodniu czekamy na konsultację:)

Prezent od chrzestnego będę mógł tacie pomagać kosić :)

Aniołek mamusi

Pycha te klocki od ciotki a do tego pachną :)

Tort wymyślony przez siostrę :)
I jak ja mam tam dmuchać ?? No dobra życzenie ....nie powiem:)

Mamo krój tort bo mi ślinka cieknie

Całus od mamy :)

Bo z głodu zjem kolejnego klocka:)


Ulubiona kuzynka Lusia :)

Rozmowa z wujkiem Bartkiem

Fajnie wujek śpiewa :)

Prezent od chrzestnej :) ucze się wkładać klocki :) ale najbardziej lubie gdy garnuszek spiewa :)

I chrzestna Krysia ukochana :)

Prezent od wujka Bartka

Jęzorek:)

Ciocia Donata :) Dziewczyna wujka Bartka w jego zastępstwie :)

Prezent od wujka Roberta i cioci Marty każda strona czymś zaskakuje:)Najbardziej lubię wyskakującą Myszkę :)

Prezent od babci Ani kolejny egzemplarz do garażu  i skóra do kompletu od wujka Bartka

Łobuz

Wszędzie się wspinam


Ale czasem grzecznie siedzę na mojej biedronce :)

Taki juz jestem :)
Od mamy i taty dostałem zabawkowy tablet edukacyjny - żeby mamie nie podbierać.
Do tego piłkę Wisły Kraków i samochód od Cioci Magdy i wujka Mariusza,
Ubranka i moje pierwsze pieniądze od Cioci Ani i wujka Miecia i tor samochodowy od sąsiadów :)
Czekam na następne urodziny :) wszystkim dziekujemy za obecność i dobrą zabawę :)


piątek, 22 listopada 2013

Roczek

Dziś mija dokładnie rok odkąd pierwszy raz wzięłam w ręce moje największe szczęście :)
Rok pełen chwil radości, spełnienia, najpiękniejszy rok w moim życiu - zresztą co ja wam będę mówić same wiecie jak jest.
Od 22.11.2012 roku wszystko się zmieniło, zdecydowanie na lepsze:)
O dziecku rozmawialiśmy już dawno, wiedzieliśmy mniej więcej co nas czeka bo była przecież Amelka.
Decyzję o dziecku podjęliśmy w pełni świadomie, ale nie spodziewaliśmy się że uda się już za pierwszym razem:) No może ja się nie spodziewałam  bo K. od początku wiedział że to już i że to syn:) hahaha
Pamiętam jak dziś dzień kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, że spełniło się nasze marzenie:)
Bruno jednak przerósł nasze wszelkie oczekiwania, jest jedyny, wyjątkowy, niepowtarzalny - DLA NAS:)
Nazywamy go naszym kosmicznym chłopcem :) Bo jest nie z tej ziemi:) Zdecydowanie.
Codziennie nas zaskakuje tym jaki jest mądry, bystry, jak szybko się rozwija, uczymy się wraz z nim cieszyć z małych rzeczy, uczymy się siebie. Poznajemy świat na nowo, świat oczami rodziców :) Nie spodziewałam się że mam w sobie takie pokłady miłości (i cierpliwości) :) Dziś nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Nasza trójka bez niego to nie to samo:) Uwielbiam patrzeć kiedy bawi się z Amelką , kiedy biegają razem po domu. Synku lepszej siostry mieć nie mogłeś :) Amelcia od początku pomagała we wszystkim i nawet pampersy zmieniała lepiej niż niejeden dorosły :) Przez całą ciąże do końca wierzyła że będzie jednak siostra, a teraz mówi tylko o bracie:):) Pamiętam nasza rozmowę jakiś miesąc, dwa po urodzeniu Brunia. Jechałyśmy w aucie a ona śpiewała piosenki o małym chłopczyku, żartem mówię do niej
-a co jeśli Bruno jest dziewczynką tylko nas oszukuje
Amelka po chwili zastanowienia
- Nieee, na pewno jest chłopcem
- A jak nie?Może tak udaje tylko.
- Mówię ci że jest
- Przecież chciałaś siostrę
Na co oburzona Amelka mówi:
- Ale ja już nie chcę! teraz mam Bruncia i nie oddam go
Taka ta ich miłość :) Szaleją za sobą aż miło patrzeć. Cieszę się że mamy siebie z K. że mamy ich, nasze iskierki :) Nasza cudowna  rodzinka :)

Synku jesteś dla mnie wszystkim. Kocham cię i nigdy nie przestanę, dziękuję że to mnie wybrałeś na swoją mamę :)

Amelciu dziękuję że jesteś tak cudowną siostrą, że wprowadzasz Bruna w świat i uczysz wielu rzeczy.

K. dziękuję że mi go dałeś, że dałeś mi najpiękniejszy, najcenniejszy skarb świata.

poniedziałek, 11 listopada 2013

listoPADam i PANda

Niemoc ogarnęła matkę jakaś, pogoda mnie dobija, przestaje wierzyć we własne siły.
Nie ogarniam nic ostatnio, a obowiązków narasta...
Do tego wszystkiego Bruno ma znowu katar na potęgę, atakujemy Pulneo, Cebionem, Nasivinem, wodą morską, dziś kupiliśmy jeszcze maść do nacierania. Najgorsze że pewnie po raz drugi przepadnie nam termin tomografu...
Czy to nie pech jakiś?
W zeszły weekend wybraliśmy się do Zakopanego na grób mojej przyjaciółki, może to przez ten deszcz który dopadł nas na Krópówkach:( Może sama jestem sobie winna, ale nie wychodzić z domu też ciężko ...

Z milszych rzeczy szykujemy się do roczku :) Zamawiam zaproszenia i tu mam problem, bo zdjęcie które mnie rozbraja na potęgę przedstawia mojego syna w całym okryciu wierzchnim :) wolałabym coś elegantszego:) Mimo wszystko zwycięży chyba moja miłość do spojrzenia mojej pandy na tym zdjęciu :)
A wy jak uważacie ? Da radę? :) Może buta w tle i wózek uda się jakoś zamazać:)


Jak ja cię kocham

poniedziałek, 28 października 2013

Małymi kroczkami ....

Małymi kroczkami zbliżamy się do roczku...
Z braku czasu przez ostatnią sytuację jaka mamy w domu zaniedbuję bloga, ale inaczej chwilowo nie mogę.
Niemniej jednak stuknęło nam 6 dni temu 11 miesięcy:)
Jeszcze niecały miesiąc i roczek, mój synek wreszcie będzie miał jakieś "lata" jak to mówi jego siostra :)
Co nowego u nas?
* Mamy już osiem zębów, 4 górne i 4 dolne
* Bruno chodzi jak zawodowiec, a nawet biega i to dość szybko
* Ciężko już z nim spacerować bo spodobały mu się ucieczki
* Nauczył się wchodzić na narożnik i łóżko i nagminnie z tego korzysta
* Czasem zastanę go tak siedzącego i oglądającego rybki w akwarium a czasem, niestety skaczącego po narożniku , a mi serce staje widząc oczami wyobraźni jak z niego spada:)
* Zaliczyliśmy pierwsze przeziębienie, obyło się bez gorączki, osłuchowo czysto, ale kaszel i katarek były, z tego powodu przepadł nam termin tomografii , kolejny na 26 listopada.
* Niestety powróciła nocna pobudka około 3 może przez zęby?
* Paluszek pokazuje wszystko co go zaciekawi
* Nauczyliśmy sie tańczyć, komicznie przy tym wygląda kręcąc rączką i tyłkiem
* Babcia nauczyła pokazywać Bozię  na obrazku
* Ulubiona zabawka w tym miesiącu -pingwin z klekotającymi nogami do pchania na patyku. Duma mnie rozpiera gdy wie jak go ustawić i sprawnie pcha przed sobą.
* Ulubiona potrawa kasza z gulaszem byle pikantnie , to dziwne ale uwielbia takie jedzenie -to chyba po mamusi:)
* Pieluchy nadal 4+ , ale następne opakowanie będzie już 5
* Rozmiar ubranek 86
* Rozmiar buta 21 - duże syrki po tatusiu :)

Zauważyłam też że z Bruna mały obserwator i szybko się tak uczy. Zaskoczył mnie ostatnio gdy wieszałam pranie a on otworzył pralkę wziął miskę na pranie z ziemi podsunął sobie pod pralkę i wyciągał z niej pranie do miski???!! Podobnie gdy dorwie miotłę to jeździ z nia po całym domu "zamiatając". Dziś znalazł klucze poszedł z nimi do drzwi i próbował majstrować przy zamku, na szczęście jeszcze nie dostaje, ale skąd wie do czego służą zaskoczyło mnie bardzo :) Dorasta mi chłopak :) Jest słodziakiem strasznym, ciągle wydaje mi się ,że już bardziej go kochać nie mogę i ciągle się mylę bo z każdym dniem mam jeszcze większego "świra" na jego punkcie :) Kocham tego mojego szkraba ponad wszystko , teraz w ciężkich chwilach jest moją podwójną radością:) Jak ja mogłam bez niego żyć?? :)

Zakończyliśmy też kompletowanie garderoby przed zimą, ale tym się pochwalimy w nowym poście:)

Przegląd z tego miesiąca

Halo? chciałem zamówić pizze..

Mały dresiarz:) Dres/Adidas, Buty/Puma

Sweet focia z mamusią

I jeszcze jedna

Maszeruję jak w wojsku

Może trener mnie powoła do kadry



Jesienne porządki w ogrodzie

Dziadek

Siostra uczy mnie myć ząbki

Myję zęby bo wiem dobrze o tym, kto ich nie myje ten ma kłopoty








czwartek, 26 września 2013

Strzał w 10

Kurtka/Puma, spodnie/HM, buty/ Lacoste, Czapka/Calvin Klein -własność mamy


Spóźnione ale jednak 10:)
Dziesięć miesięcy z moim małym Brunciem Chrumciem
Chociaż już nie takim małym:)
Ten miesiąc to ogromny skok w rozwoju mojego synka,
dorośleje nam chłopak:)
Zmienia się każdego dnia:)

Bruno w Liczbach:




Co potrafię? Co lubię?

* Chodzę, biegam, sam bez niczyjej pomocy
* spacery z wózkiem więc mnie już nie interesują.
* Nawet gdy się wywrócę wstaję sam i idę dalej , świat jest przecież taki ciekawy.
* Ciągle się śmieję, naprawdę mało płaczę przecież życie jest piękne :)
* Nauczyłem się pokazywać palcem, chodzę po domu i pokazuję a mama opowiada co to
* Uwielbiam "wygibasy" gdy mama podrzuca mnie w różne strony, przechyla nawet do góry nogami, kreci ze mną karuzelę.
* Huśtać się na nodze, nie dam spokojnie nikomu usiedzieć, atakuję nogi, siadam i podskakuję żeby wiedzieli o co chodzi:)
* Uciekanie przed mama to dla mnie też jedna z fajniejszych zabaw, na słowa dawać go biegnę jeszcze szybciej ze śmiechem.
* Uwielbiam się tulić zwłaszcza do wujka Maćka, a mamę całować, w łóżeczku wstaję po kilka razy żeby dać mamie buziaka zanim zasnę:)
* Bawimy się też z mamą w "nie ma Brunia" wtedy chowam się za drzwiami i straszę mamę.
* Kiedy mama mówi żebym przyniósł misia, żyrafkę, piłkę lub autko biegnę do pokoju i przynoszę :)
* Umiem też pokazać gdzie są rybki, zaraz stoję przy akwarium i pokazuję paluszkiem.
* Tulenie misiów i robienie im "mój, mój" opanowałem do perfekcji
* Wiem też gdzie misie maja oko:)
* Na śniadanie uwielbiam kanapki z dżemem domowej roboty i kakao :)
* Na obiad zupę pomidorowa i barszcz czerwony albo risotto :)
* Pije sam z niekapka.
* Bicie grabkami, łyżkami po ścianach i pudełkach skłania mamę ku kupnie perkusji:)
* wiem doskonale do czego służy pilot i telefon i gdy pojawia się w zasięgu mojego wzroku biada im.
* Wszystko mnie ciekawi na wszystko mówię "oooo" .
* Z innych słów znam jeszcze mama , tata , baba , opa (piłka) i ema (nie ma), czasem wyrwie mi się "nie"
* Mama mówi że jestem kochany i jedyny w swoim rodzaju, więc chyba coś w tym jest?
  A i ja kocham mamę najbardziej na świecie i codziennie gdy wraca z pracy i mówi dzień dobry synku biegnę do niej z wyciągniętymi rekami żeby się przytulić.


Buty , ulubiona zabawka

Piżamka/Little Rebel

O tak stukam po ścianach

Tulimy żyrafkę

Ciężko mi zrobić zdjęcie bo ciągle uciekam

wtorek, 17 września 2013

Cieżkie chwile

Jesteśmy,
po długiej przerwie ale jesteśmy, musicie wybaczyć
Alex dziękuję że czekałaś:*

To nie praca mnie pochłonęła a wydarzenia z jakimi przyszło się nam zmierzyć...
niestety najbliższa mi osoba poważnie zachorowała, teraz to jest dla mnie najważniejsze,
ale obiecuje już nie znikać na tak długo, ten blog będzie teraz jeszcze ważniejszy bo kiedyś pokaże mojemu synowi jak ważne jest wsparcie rodziny,
nie damy się chorobie, nie wie na kogo trafiła...
na osobę silną , która niejedno już przeszła i która ma wsparcie w nas ....
Damy radę - musimy dać :)
Kocham Cię , Bruno Cię kocha i jesteś nam potrzebna , innej opcji nie akceptujemy:)

Do tego doszło moje przeziębienie, brak K. - wrócił na 4 dni i jutro znowu jedzie na tydzień...

I druga sprawa która spędza mi sen z powiek,
W piątek byliśmy na kontroli z Brunem, jak pewnie na niejednym zdjęciu widać u Bruna ok 2 miesiąca zauważyliśmy mały guzek, wygląda jak by go sobie nabił.
Podczas 2 pierwszych wizyt u neurochirurga A. zlecił usg i kazał obserwować. Jeśli nie rośnie zostawiamy, gdyby się powiększał mieliśmy się zastanowić czy nie usunąć . W piątek mieliśmy mieć ostatnią kontrolę i trafiliśmy na lekarza B.  I tu zgoła inna opinia, lekarz mniej sympatyczny , zlecił tomografię, niestety musimy do niej uśpić małego. Mamy być na czczo  18 października w Prokocimiu. Nie wiem jak przetrzymam mojego głodomora tyle czasu, obyśmy dali radę. Nie spodobało mi się tylko co usłyszałam kiedy lekarz zobaczył chyba mój strach w oczach, a mianowicie żebym się zastanowiła czy zgadzam się na zabieg usunięcia, bo on wychodzi z założenia, żeby usuwać wszystko i nie po to mi zleca takie drogie badanie, żebym wiedziała że tak czy tak chce to usuwać?? !!A jeśli nie zgadzam się , to żebym powiedziała teraz to nie ma sensu robić tomografii. A gdzie czekanie na wynik? Wydaje mi się że po badaniu powinniśmy decydować co dalej , a nie że albo się Pani zgadza albo spadać. Na moje słowa że doktor A. powiedział że nie ma sensu ruszać jeśli nic się nie dzieje a dziecko rozwija się prawidłowo usłyszałam że mogłam iść do niego??!! W chwili zwątpienia co zrobić przy dwóch tak skrajnych opiniach, przypomniałam sobie o doktorze C. To chyba najlepszy specjalista w tej dziedzinie w Krakowie i jeden z lepszych w Polsce. Po wypadku samochodowym jaki mieliśmy w dzieciństwie to on wyprowadził mojego brata do normalnego funkcjonowania w co nikt nie wierzył. Dziś po wypadku nie został nawet ślad. Niestety dostanie się do niego graniczy z cudem. Ale od czego mamy kliniki prywatne:) Poszperałam , poszukałam i znalazłam:) Wizyte mamy 24 września. Liczę że trzecia opinia rozjaśni mi sytuację. Szkoda tylko że jeśli trzeba to faktycznie usunąć to nie zrobili tego gdy był mniejszy... Polska służba zdrowia...
A wy jak myślicie źle robię??  Powinnam posłuchać któregoś z nich?

A z rzeczy pogodniejszych? Bruno chodzi już w pełni "sprawnie":) Wręcz biega. Spacery w wózku nie są już żadną atrakcją, teraz spacerujemy za rączkę lub mama za Brunem:) Ostatnio niestety nauczył się otwierać bramkę i uciekać ze śmiechem do sąsiada, nie mieszkamy przy dużej ulicy a jedynie dojazdowej, ale musieliśmy zamontować dodatkową zasuwkę. Zwłaszcza że ucieczki mu się podobają bo jak widzi że biegnę za nim przez ogród to przyspiesza i śmieje się przy tym strasznie, urwis mi rośnie kochający wolność :) I jak sobie pomyślę o szpitalu...

Trzymajcie kciuki za nas..

Zdjęcie jedno, chwilę po ucieczce...


niedziela, 1 września 2013

A ja chodzę i chodzę, i chodzę ...

Ufff...
kolejny tydzień za nami i weekend niestety też...
Zostaliśmy sami, tatę nam wysłali na dwa tygodnie na szkolenie,
za tydzień na weekend się zobaczymy ...
Ciężko jest, ledwo wyjechał a już tęsknimy,
mimo że wkurzał mnie ostatnio niemiłosiernie:)
To jednak ciężko tak nagle zasnąć bez niego:)


Ciekawe jak zmieni się Bruno jak tata wróci, bo ostatnio rozwija się w szalonym tempie:)
Po pierwsze i najważniejsze:
- chodzimy... i to coraz więcej , teraz raczkowanie jest przerwą w chodzeniu :)
- po drugie- papa jest obłędne, macha rączką po całości i szepcze papa tak słodko
- po trzecie - mówi jak najęty nawet przez sen
- po czwarte -pijemy z niekapka
- po piąte - je większość - naszych - dorosłych obiadów:) - słoiki od niedawna są bleee, podobnie jak wszystko czego nie jedzą rodzice
- po szóste - mamy 6 zębów:) wszystkie idą parami obecna nowość to górne jedynki:) najważniejsze że nie gorączkujemy, obeszło się bez biegunek, i nieprzespanych nocy, czasem pomrukuje w nocy , podam smoczek i przechodzi :)

W pracy jakoś leci, na skrzydłach lecę do domu, pomału zaczynam ogarniać, pracę, dom, sprzątanie, pranie,gotowanie i kanapeczki robione co wieczór - żeby rano miał do pracy -dla mojego K. :)  A synek daje rade:) Nasza niania mówi, że pracy przy nim dużo nie ma :) Zwłaszcza że nadal dużo śpi :)

Szczęściara ze mnie że mam takiego cudaka:)

Uchwycone kroki , z wywrotką na maminej nodze:)





piątek, 23 sierpnia 2013

WEEKEND!!!





Dziś z radości, że znowu mamy weekend przesyłam wam radość mojego syna:) 
chyba też to czuje synek !
Mamy siebie na całe dwa dni !!! Będzie się działo :)
Na łaskotanie reaguje swoim "nene" haha
 Kocham go do szaleństwa :)
Nauczyliśmy się wczoraj papa :)tyle że Bruno szepta słowa "papa" w odpowiedzi 
na czyjeś papa i machanie :) Sam też czasem macha ale nie zawsze:)
Buziaki uciekam się napatrzeć jak śpi to moje bezbronne dziecię :)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Drugie 9

Drugie 9 bo pierwsze mój synal kochany spędził u mnie w brzucholu.
Jest więc z nami dokładnie półtorej roku :) 
9 misięcy noszenia pod serdusziem i 9 przy serduszku mamy ...
Najpiękniejszy czas w moim życiu. 
Zmienia się ten mój synek z dnia na dzień  i uczy nowych rzeczy każdego dnia, a mama uczy się każdego dnia wraz z nim. 
Bruno w liczbach- stan na dziś...


Co potrafi:

* SAM STOI!! - ale tylko wtedy kiedy ma na to ochotę, a nie kiedy mama chce:) ale zdarza się to coraz częściej
*  Za jedną rękę biega z szybkościa światła
* Potrafi sam przejść z punktu A do punktu B - który najczęściej jest ulubioną zabawką -inaczej woli się jednak trzymać. Kiedy coś zobaczy szybko umie przejść po swoją "zachciankę" :)
* Mówi baba mama dada tata i opa ale często miesza i wychodzi bama maba ama hahaha ale czyż to mimo wszystko nie coś wielkiego? :) Kiedy coś chce wie że mama to mama i woła bez opamiętania :)
* Je już większość rzeczy
* Uwielbia spacery
* Interesuje się wszelkimi śrubkami, narzędziami i innymi męskimi rzeczami
* Kocha mamę najbardziej na świecie



wtorek, 20 sierpnia 2013

Dzielny syn, dzielna mama:)

I stało się :)
Dotarłam jakoś w poniedziałek do pracy, ale ledwo weszłam na pytanie koleżanki : I jak? Pobeczałam się jak wariatka. jeszcze nigdy czas w pracy -zwłaszcza w poniedziałek mi się tak nie dłużył, ale jakoś to przetrwałam. W poniedziałek Bruno został z babcią więc i tak było lżej, już w trakcie sesji często zostawał z nią na dłużej. Od dziś Bruno zostaje z "ciocią". Na szczęście pani która opiekuje się Brunem to cudowna kobieta, ma bardzo dobre podejście do dzieci, w ciągu zeszłego tygodnia kilka razy widział się z nią i szybko nawiązał z nią kontakt, ale zawsze było to w naszej obecności.
Wtorek przyniósł niespodziankę, bo mój syn spał dłużej niż przewidziałam i musiałam go przekazać w ręce Cioci na śpiąco. Cała drogę do pracy zastanawiałam się co to będzie jak otworzy te swoje cudne oczęta i zobaczy nad sobą obcą twarz zamiast twarzy mamy, ale wyjścia nie było.
Bruno obudził się koło 8. Popatrzył w szoku kto się nad nim pochylił, minę miał podobno wystraszoną, ale nie płakał, Pani A. zaczęła do niego mówić spokojnie i uśmiechać się i o dziwo po chwili mój syn wyciągnął ręce:) Może doszedł do wniosku że lepiej iść w obce ręce niż zostać samemu w łóżeczku:):):) Potem byli z Ciocią na spacerku, zjedli jogurcik, bawili się. Długo zeszło jedynie na usypianiu co z reguły nie stanowi problemu, ale w końcu się udało i przespał nawet 3h:)
I wiecie co? Najlepsze jest to że Bruno nic nie płakał :) A jak zobaczył mamę to takiej radości dawno nie widziałam. Tulił się do mnie jak nigdy ten mój synuś. A pisków na mój widok końca nie było i to jego słodkie 'mama". Kocham go nad życie i najchętniej bym się z nim nie rozstawała, ale takie czasy że w domu siedzieć nie ma jak. Zobaczymy co przyniesie nowy dzień, oby tak dalej synku -JESTEŚ DZIELNY:) Mama zresztą tez dzis lepiej dawała radę :)

sobota, 17 sierpnia 2013

Ostatnie beztroskie chwile...

Stało się...
W poniedziałek nadejdzie ten dzień wiejący chwilą grozy....
W poniedziałek mama wraca do pracy...
W poniedziałek ucałuje swojego pierworodnego, syna mojego jedynego ukochanego....
W poniedziałek wyjdę z domu i spróbuję się nie obrócić, choć pewnie łzy po policzkach polecą...
W poniedziałek wsiądę w pociąg ---->> Kierunek Kraków...
W poniedziałek zasiądę za swoim biurkiem, wstukam hasło w komputerze...
W poniedziałek zacznę pracę, a przed oczami i tak pewnie widzieć będę tylko Jego...
W poniedziałek się rozstaniemy na długie 9h ...
W poniedziałek po pracy będę biegła na pociąg powrotny szybciej niż zwykle..
W poniedziałek gdy wysiądę będę niczym Struś Pędziwiatr uciekający przed kojotem, pokonując ten kilometr dzielący mnie od stacji do domu..
W poniedziałek...
Czy dlatego nie lubię poniedziałków??
Wrrrróć... nienawidzę poniedziałków...



A tymczasem borem lasem...
Tymczasem staram się spędzać te ostatnie chwile jak najintensywniej 
W czwartek zwiedzaliśmy Sandomierz, było cudnie
W piątek odebraliśmy z samego rana paszport Bruniastego i udaliśmy się na Słowację do Popradu na baseny tamtejsze, zdecydowanie wolę termy Bania , bliżej, taniej i wszystko jakoś lepiej ogarnięte...
Ale Bruno po ponad 3 godzinach w wodzie był wniebowzięty a to dla mnie najważniejsze...
Nawet skakaliśmy do wody za raczki, słodziak mój dał czadu...
W piątek też pokonał sam około 5 metrów na własnych nogach bez trzymania!!!
Cudo moje :) Do tej pory robił po dwa kroczki i siadał, chyba się bał a tam zobaczył na placu zabaw wielki klocek pufę i zasuwał równo!! Matka szok, ciotka Madzia szok a on dopadł do pufy i zadowolony patrzy na nas!! Więc odważniejszy się robi... abo się zapomina:) ale i tak się cieszę że mnie to nie ominęło :)
Kochane trzymajcie kciuki za matkę wariatkę bo zwariuje do reszty z tych wszystkich obaw i żali ...



Siora choć jedziemy dalej....


Z moja siostrą ukochaną<3



Ale fajne te widoki...

A kuku!!