I stało się :)
Dotarłam jakoś w poniedziałek do pracy, ale ledwo weszłam na pytanie koleżanki : I jak? Pobeczałam się jak wariatka. jeszcze nigdy czas w pracy -zwłaszcza w poniedziałek mi się tak nie dłużył, ale jakoś to przetrwałam. W poniedziałek Bruno został z babcią więc i tak było lżej, już w trakcie sesji często zostawał z nią na dłużej. Od dziś Bruno zostaje z "ciocią". Na szczęście pani która opiekuje się Brunem to cudowna kobieta, ma bardzo dobre podejście do dzieci, w ciągu zeszłego tygodnia kilka razy widział się z nią i szybko nawiązał z nią kontakt, ale zawsze było to w naszej obecności.
Wtorek przyniósł niespodziankę, bo mój syn spał dłużej niż przewidziałam i musiałam go przekazać w ręce Cioci na śpiąco. Cała drogę do pracy zastanawiałam się co to będzie jak otworzy te swoje cudne oczęta i zobaczy nad sobą obcą twarz zamiast twarzy mamy, ale wyjścia nie było.
Bruno obudził się koło 8. Popatrzył w szoku kto się nad nim pochylił, minę miał podobno wystraszoną, ale nie płakał, Pani A. zaczęła do niego mówić spokojnie i uśmiechać się i o dziwo po chwili mój syn wyciągnął ręce:) Może doszedł do wniosku że lepiej iść w obce ręce niż zostać samemu w łóżeczku:):):) Potem byli z Ciocią na spacerku, zjedli jogurcik, bawili się. Długo zeszło jedynie na usypianiu co z reguły nie stanowi problemu, ale w końcu się udało i przespał nawet 3h:)
I wiecie co? Najlepsze jest to że Bruno nic nie płakał :) A jak zobaczył mamę to takiej radości dawno nie widziałam. Tulił się do mnie jak nigdy ten mój synuś. A pisków na mój widok końca nie było i to jego słodkie 'mama". Kocham go nad życie i najchętniej bym się z nim nie rozstawała, ale takie czasy że w domu siedzieć nie ma jak. Zobaczymy co przyniesie nowy dzień, oby tak dalej synku -JESTEŚ DZIELNY:) Mama zresztą tez dzis lepiej dawała radę :)
Aż mi łzy w oczach stanęły jak przeczytałam jak się na Twój widok ucieszył jak wróciłaś z pracy..
OdpowiedzUsuńPowodzenia! Będzie dobrze:)
Dzielny Twój synio, bo moja zołzina to chyba by płakała beze mnie
Dobrze że trafił w dobre ręce, choć o tyle lżej ...
UsuńBardzo dzielni jesteście oboje. Dacie sobie radę :)
OdpowiedzUsuńStaramy się :)
UsuńNa szczęście z każdym dniem będzie lepiej!
OdpowiedzUsuńOby :) :*
UsuńDzielni jesteście oboje! :) Z każdym dniem będzie lepiej:)
OdpowiedzUsuńAniu jak ja Ci tego zazdroszczę że jesteś z chłopakami...
UsuńBo powroty z pracy to cudny moment.
OdpowiedzUsuńJa uwielbiałam jak jeszcze mała Ala tak łapczywie łapała cyca jakby bała się, że znów mamy nie będzie.
Każdego dnia będzie wam łatwiej.
Pierwszej nocy nie chciał zejść z moich rak jak by się bał że gdy się obudzi znowu mnie nie będzie
UsuńWiedziałam, że dasz radę;)); **
OdpowiedzUsuńA nie mówiłam, że Brunio będzie zachwycony jak Cię zobaczy taki utęskniony ;) Jedyny plus pójścia do pracy ;) Powrót do domu ;p
To prawda Martus radość jest ogromna
Usuńten pierwszy dzień jest zdecydowanie najgorszy.
OdpowiedzUsuńmacie co nadrabiać popołudniami.
dla mnie najgorsze jest to, że Jasiek wiele umiejętności nabywa, a mnie przy tym nie ma. Pprzykro mi jak moja mama mi opowiada co on nowego zrobił.
To prawda jak zadzwoniłam i usłyszałam ile robi to mi się ryczeć chciało okropnie ...
Usuńdałaś mi nadzieję, że i u mnie zostawienie córki po powrocie do pracy nie będzie wyglądało tragicznie z jej strony przynajmniej. oby tak dalej!
OdpowiedzUsuńAniu damy radę !
UsuńDzielny Synek, dzielna Mama :) Dacie radę!
OdpowiedzUsuńDziekujemy:*
Usuńuff, aż mi się łza zakręciła. Rozumiem Cię, bo sama w maju wróciłam do pracy i przechodziłam przez to samo. Cięzko było, schodziłam do auta i chciało mi się wyć. Na szczęście synuś się przestawił. A Twój widzę jeszcze lepiej! Dzielny chłopak! z każdym dniem będzie coraz lepiej! Powodzenia!
OdpowiedzUsuńTo samo miałam ale co zrobić? Ciężkie to wszystko i czekam kiedy przyjdzie kryzys ...
UsuńObydwoje jesteście bardzo dzielni!!!
OdpowiedzUsuńMama nadzieje że dalej tak będzie, dziekuję za wszystkie ciepłe slowa
Usuń