piątek, 23 sierpnia 2013

WEEKEND!!!





Dziś z radości, że znowu mamy weekend przesyłam wam radość mojego syna:) 
chyba też to czuje synek !
Mamy siebie na całe dwa dni !!! Będzie się działo :)
Na łaskotanie reaguje swoim "nene" haha
 Kocham go do szaleństwa :)
Nauczyliśmy się wczoraj papa :)tyle że Bruno szepta słowa "papa" w odpowiedzi 
na czyjeś papa i machanie :) Sam też czasem macha ale nie zawsze:)
Buziaki uciekam się napatrzeć jak śpi to moje bezbronne dziecię :)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Drugie 9

Drugie 9 bo pierwsze mój synal kochany spędził u mnie w brzucholu.
Jest więc z nami dokładnie półtorej roku :) 
9 misięcy noszenia pod serdusziem i 9 przy serduszku mamy ...
Najpiękniejszy czas w moim życiu. 
Zmienia się ten mój synek z dnia na dzień  i uczy nowych rzeczy każdego dnia, a mama uczy się każdego dnia wraz z nim. 
Bruno w liczbach- stan na dziś...


Co potrafi:

* SAM STOI!! - ale tylko wtedy kiedy ma na to ochotę, a nie kiedy mama chce:) ale zdarza się to coraz częściej
*  Za jedną rękę biega z szybkościa światła
* Potrafi sam przejść z punktu A do punktu B - który najczęściej jest ulubioną zabawką -inaczej woli się jednak trzymać. Kiedy coś zobaczy szybko umie przejść po swoją "zachciankę" :)
* Mówi baba mama dada tata i opa ale często miesza i wychodzi bama maba ama hahaha ale czyż to mimo wszystko nie coś wielkiego? :) Kiedy coś chce wie że mama to mama i woła bez opamiętania :)
* Je już większość rzeczy
* Uwielbia spacery
* Interesuje się wszelkimi śrubkami, narzędziami i innymi męskimi rzeczami
* Kocha mamę najbardziej na świecie



wtorek, 20 sierpnia 2013

Dzielny syn, dzielna mama:)

I stało się :)
Dotarłam jakoś w poniedziałek do pracy, ale ledwo weszłam na pytanie koleżanki : I jak? Pobeczałam się jak wariatka. jeszcze nigdy czas w pracy -zwłaszcza w poniedziałek mi się tak nie dłużył, ale jakoś to przetrwałam. W poniedziałek Bruno został z babcią więc i tak było lżej, już w trakcie sesji często zostawał z nią na dłużej. Od dziś Bruno zostaje z "ciocią". Na szczęście pani która opiekuje się Brunem to cudowna kobieta, ma bardzo dobre podejście do dzieci, w ciągu zeszłego tygodnia kilka razy widział się z nią i szybko nawiązał z nią kontakt, ale zawsze było to w naszej obecności.
Wtorek przyniósł niespodziankę, bo mój syn spał dłużej niż przewidziałam i musiałam go przekazać w ręce Cioci na śpiąco. Cała drogę do pracy zastanawiałam się co to będzie jak otworzy te swoje cudne oczęta i zobaczy nad sobą obcą twarz zamiast twarzy mamy, ale wyjścia nie było.
Bruno obudził się koło 8. Popatrzył w szoku kto się nad nim pochylił, minę miał podobno wystraszoną, ale nie płakał, Pani A. zaczęła do niego mówić spokojnie i uśmiechać się i o dziwo po chwili mój syn wyciągnął ręce:) Może doszedł do wniosku że lepiej iść w obce ręce niż zostać samemu w łóżeczku:):):) Potem byli z Ciocią na spacerku, zjedli jogurcik, bawili się. Długo zeszło jedynie na usypianiu co z reguły nie stanowi problemu, ale w końcu się udało i przespał nawet 3h:)
I wiecie co? Najlepsze jest to że Bruno nic nie płakał :) A jak zobaczył mamę to takiej radości dawno nie widziałam. Tulił się do mnie jak nigdy ten mój synuś. A pisków na mój widok końca nie było i to jego słodkie 'mama". Kocham go nad życie i najchętniej bym się z nim nie rozstawała, ale takie czasy że w domu siedzieć nie ma jak. Zobaczymy co przyniesie nowy dzień, oby tak dalej synku -JESTEŚ DZIELNY:) Mama zresztą tez dzis lepiej dawała radę :)

sobota, 17 sierpnia 2013

Ostatnie beztroskie chwile...

Stało się...
W poniedziałek nadejdzie ten dzień wiejący chwilą grozy....
W poniedziałek mama wraca do pracy...
W poniedziałek ucałuje swojego pierworodnego, syna mojego jedynego ukochanego....
W poniedziałek wyjdę z domu i spróbuję się nie obrócić, choć pewnie łzy po policzkach polecą...
W poniedziałek wsiądę w pociąg ---->> Kierunek Kraków...
W poniedziałek zasiądę za swoim biurkiem, wstukam hasło w komputerze...
W poniedziałek zacznę pracę, a przed oczami i tak pewnie widzieć będę tylko Jego...
W poniedziałek się rozstaniemy na długie 9h ...
W poniedziałek po pracy będę biegła na pociąg powrotny szybciej niż zwykle..
W poniedziałek gdy wysiądę będę niczym Struś Pędziwiatr uciekający przed kojotem, pokonując ten kilometr dzielący mnie od stacji do domu..
W poniedziałek...
Czy dlatego nie lubię poniedziałków??
Wrrrróć... nienawidzę poniedziałków...



A tymczasem borem lasem...
Tymczasem staram się spędzać te ostatnie chwile jak najintensywniej 
W czwartek zwiedzaliśmy Sandomierz, było cudnie
W piątek odebraliśmy z samego rana paszport Bruniastego i udaliśmy się na Słowację do Popradu na baseny tamtejsze, zdecydowanie wolę termy Bania , bliżej, taniej i wszystko jakoś lepiej ogarnięte...
Ale Bruno po ponad 3 godzinach w wodzie był wniebowzięty a to dla mnie najważniejsze...
Nawet skakaliśmy do wody za raczki, słodziak mój dał czadu...
W piątek też pokonał sam około 5 metrów na własnych nogach bez trzymania!!!
Cudo moje :) Do tej pory robił po dwa kroczki i siadał, chyba się bał a tam zobaczył na placu zabaw wielki klocek pufę i zasuwał równo!! Matka szok, ciotka Madzia szok a on dopadł do pufy i zadowolony patrzy na nas!! Więc odważniejszy się robi... abo się zapomina:) ale i tak się cieszę że mnie to nie ominęło :)
Kochane trzymajcie kciuki za matkę wariatkę bo zwariuje do reszty z tych wszystkich obaw i żali ...



Siora choć jedziemy dalej....


Z moja siostrą ukochaną<3



Ale fajne te widoki...

A kuku!!



środa, 14 sierpnia 2013

Kołysanki utulanki

 Jako że tatuś Bruna to prawdziwy miłośnik muzyki -rocka i punka , już w brzuchu słuchał nasz synek
 "mocnych brzmień" :) ale, mimo że nie przeszkadza mu do dziś zasypianie przy takiej
 muzyce - bo zawsze zasypia przy jakiejś, ciszy nie lubi :) postanowiliśmy zakupić jakieś kołysanki. 
Bruno urodził się tuż przed Mikołajem -tym Świętym:) więc prezent jak znalazł. 
W Empiku zakupiliśmy 3 płyty z piosenkami dla dzieci, ale jedna szczególnie 
skradła nasze serca i to o niej dziś mowa. 


Kołysanki - Utulanki - Grzegorz Turnau i Magda Umer

16 przepięknych kołysanek zaśpiewanych cudownymi głosami.
Zapewne to przez "czynnik krakowski" wybrałam akurat tą płytę z wszystkich innych na półce, dziś już nie pamiętam co zdecydowało -może to okładka do mnie przemówiła - KUP MNIE :) 
Do dziś natomiast pamiętam gdy ją pierwszy raz puściliśmy, słuchaliśmy z moim K. jak zaczarowani:)
I zostało tak do dziś, ja mam słabość do 'Kołysanki dla Okruszka". 
Gdy Bruno miał zaledwie kilka tygodni i słuchaliśmy jej na dobranoc a w tekście słyszałam
 "...kiedyś tam będziesz spodnie miał na szelkach..." myślałam -oj kiedy to będzie:) 
A dziś synek mój już taki duży....
Czas leci i zmienia się z dnia na dzień , ale niezmiennie jest królem mojego serca:)
Teraz słucham tej kołysanki ze strasznym sentymentem i łezka kręci się w oku. 
Dlatego gorąco polecam płytę i wam -a raczej waszym królewiczom i królewnom :) - Naprawdę warto!



P.S W niedzielę udało się nam wyskoczyć z dziećmi do Rabki Zdrój i mój syn był tak oczarowany karuzelami w Rabkolandzie że pokazał wreszcie dolne ząbki do zdjęcia, dlatego muszę wam je pokazać :)









 

 


piątek, 9 sierpnia 2013

Nocnikujemy się

Tak, tak zaczęło się :)Wiem że to długa praca i że i tak nie mam co liczyć na to że Bruno zacznie już wołać siku:) ale niech się oswaja i pomału orientuje że nie tylko w pampersy załatwia się swoje sprawy. Początkowo byłam nastawiona nieco sceptycznie, ale postanowiłam spróbować i całkiem nieźle nam idzie:) We wtorek odwiedziłam z moja sąsiadka sklep IKEA i kupiłyśmy nocnik. Najpierw było oswajanie się, Bruno dostał go do zabawy pooglądał, posadziłam go kila razy. Po południu, po drzemce posadziłam go pierwszy raz, i zaczęłam wypowiadać magiczne zaklęcia w postaci słowa "siiii" . I tak mówię i mówię a on siedzi i patrzy :) po 15 minutach poddałam się :) Zostawiłam go w salonie i poszłam wynieść nocnik, wracam a on stoi przy ławie i sika na stojąco :) No facet prawdziwy :) Pierwsza próba zakończyła się więc porażką :) Ale nie poddałam się :) A na wieczór pierwszy sukces!! Radości co niemiara :) I wiecie co ? Jestem w szoku ale do tej pory ile razy go posadzę i wypowiadam swoje zaklęcia udaje się!! Czasem troszkę, czasem bardzo dużo, ale zawsze coś poleci :)Wysadzam Bruna póki co tylko 3 razy dziennie, nie chce go męczyć na początek, chce żeby zrozumiał o co chodzi w tym wszystkim mniej więcej :) Czasem muszę mu czymś zająć ręce bo wierci się i już chce iść gdzie indziej, wtedy dostaje jakąś książeczkę i czekamy na cud:) Za każdym razem bijemy brawo i pokazuję mu nocnik . Bruno uwielbia gdy bije się mu brawo :) A ja robię to za każdym razem gdy coś mu się uda:) Trzymajcie więc kciuki :)

Z innych nowości u nas:)
przebiły się nam już górne dwójki, wygląda ten mój syn jak mały wilkołak. Pojawiło się słowo baba :)- które  nie do końca świadome jest i w pełni świadome  "opa" czyli  piłka :)???? Faceci :) Kochany już jest strasznie:) Nadal nie ma ochoty nauczyć się papa :) śmieje się gdy wszyscy do niego machamy i tyle :) Leń :) Umiemy już prawie przybijać piątkę :) Ale jeszcze nie każda próba kończy się sukcesem. Nauczył się natomiast straszyć :) Kiedy zapytam jak Brunio straszy szczerzy zęby robi groźna minę i wydaje głośne aaaaaaa z taką chrypka fajną to robi :) To jego ulubiona zabawa, straszenie :) Z chodzeniem dalej cisza za to wczoraj zaskoczył ten mój syn wszystkich. Kiedyś już wspominałam że uwielbia się wspinać po wszystkim co możliwe . Wczoraj siedzieliśmy u sąsiadki na ogrodzie na kawce ( pozdrawiam K.) a on bawił sie z dziećmi -a przynajmniej starał się. Na ogrodzie była zjeżdżalnia -wcale nie mała - korzysta z niej 4  latka :) Nagle sąsiadka krzyknęła, odwracam głowę a mój syn dumnie wspina sie po drabinie!!! Podeszłam na spokojnie do niego i postanowiłam nie ingerować a jedynie asekurować :) Byłam przekonana że pod koniec spadnie, a on wszedł do samej góry i usiadł nawet????!!!! SZOK dla mamy :) Dopiero kiedy siadł u góry wyciągnął rączki do Oliwki - córki sąsiadki żeby pomogła mu zjechać :) I mamusia miała po kawie bo musiała stać i asekurować przez resztę czasu swojego syna , który za nic w świecie nie chciał zjechać kiedy się go sadzało u góry samemu, nie on musiał wyjść tam sam :) Aż się boję co przyniesie dzisiejszy dzień :)


A na koniec pocałunek mojego synka i Kraksy :) 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

MAMA

Narodziny Bruna były najpiękniejszym dniem w moim życiu:) 
A to był dopiero początek, potem były pierwsze uśmiechy, łapanie rączkami, 
pierwsze świadome tulenie, pierwszy krok "z trzymanką" , pierwszy ząbek:)
A dziś nastał dzień na który bardzo czekałam, tak nagle niespodziewanie. 
Bawił się ten mój synek z psem a mamusia za fotografa robiła, wołam go a on idzie do mnie i nagle głośno akcentując każdą sylabę mówi 
"MAMA".
 Patrzę na mojego K. on na mnie i oboje się śmiejemy a on nadal Mama, Mama:) 
I tak mu się to spodobało że my się z tego cieszymy, że dopóki nie zasnął powtarzał
 je po kilka razy w kółko:)coraz głośniej i wyraźniej:) 
No prawie się poryczałam:) Do tej pory wołał mamo tylko jak był rozżalony, zrozpaczony, plącząc, wisiał wtedy u moich nóg żeby go na ręce wziąć i wołał mamo, ale żeby tak świadomie powiedzieć mamo bez płaczu... pięknie to brzmi :)
Upajam się nadal tym dźwiękiem i czekam czy jutro mu się nie zapomni :) hihihi

P.S Mamy kolejne dwa zęby tym razem górne 2:) wygląda jak mały wilkołak bez jedynek:)

A teraz kilka zdjęć z wczoraj i z dzisiejszego dnia :) Zabawy naszych dwóch dzieciaków:)


Wsiadamy!

Jedziesz mamo?

A tak wysiadam:)

Jak "For Men" to od dziś tylko tego używam:)

Właśnie w tej chwili powiedziałem :MAMO!!

Razem z Kraksą zrobimy tu porządek

Odpoczynek u tatusia

Moja przyjaciółka najlepsza

Nie martw sie obronie Cię piesku!


Mój żółw Cucu:) w swojej tymczasowej rezydencji:)

tato coś się płotek poluzował, daj młotek naprawię to:)


czwartek, 1 sierpnia 2013

ABC Bruna i jego mamy:)



Jako że pogoda za oknem daje się we znaki, Bruno najchętniej by spał albo się pluskał i tak na zmianę :) Postanowiłam wam przedstawić nasze abecadło niezbędnych nam rzeczy :) Uwaga to będzie długi post:) miałam dzielić na części ale co tam:) nie wszyscy pewnie dotrwają do końca:)
 

A – jak Avent :) Brunowi zdecydowanie podchodzi smoczek tylko tej firmy, może dlatego że początkowo korzystałam też z ich nakładek podczas karmienia? Sama nie wiem, ale innego nie chce za  nic w świecie :)  U nas smoczek do zasypiania jest niezbędny. Początkowo miałam małe opory przed używaniem – ale bratowa K. która jest logopedą powiedziała, że przy tak silnym odruchu ssania jaki on ma, lepiej będzie mu kiedyś zabrać smoczek niż palca :P dodatkowo jeden dostaliśmy gratis z niebieskim pudełkiem :)
 

B- jak Bujaczek – używaliśmy Bright Starts –Słonik przez ponad 3 miesiące był jak wybawienie, Bruno go uwielbiał, a ja miałam chwilę na domowe obowiązki:) Niestety jako, że gdy tylko skończył 4 miesiące zaczął sam siadać, nauczył się też z niego uciekać :) funkcja bujaka i odgłos szumu były idealnym „usypiaczem”:)


C – ciepły kocyk –ale przewiewny: ) tatuś kupił kocyk –biały( na Chrzest) , z mięciutkiego materiału – sama mogłabym go tulić godzinami –taki misiowaty:) Nawet teraz gdy jest gorąco Bruno musi mieć go choć przy buzi żeby przysnąć na drzemkę:) To był strzał w dziesiątkę:) 
 

D- jak Debridat :) Bruno  na samym początku miał przez kilka razy wzdęcia i męczyło go to, nasza Pediatra przepisała nam zawiesinę Debridat – pomaga też w kolkach. Stosowaliśmy przez 3 miesiące i kolek nie było w ogóle.  Dziecko zadowolone i nie cierpiące to i mama szczęśliwa:)


 E- jak elektroniczna niania:) Mamy FisherPrice najprostszy model z lampka nocną. Mieszkamy w dużym domu. Kiedy kładę Bruna, mogę spokojnie obejrzeć coś w salonie z moim K. albo posiedzieć przy grillu :) Niania to genialny wynalazek, nasza wyłapuje dźwięki idealnie, czasem nawet słyszę psa szczekającego za otwartym oknem . U nas niania to absolutne must have kiedy on śpi na górze a ja jestem na dole:P


F – Fura bo prawdziwy facet musi mieć furę;) Bruno dostał od mojego brata mini model elektrycznego Lamborghini  (tak mój brat zwariował na jego punkcie i kupuje mu wszystko co sam chciałby mieć ) :) Auto jest od 3 roku życia – mój brat nie zna się na takich rzeczach więc kupił mu na 3 miesiąc, ot taka mała różnica:), ale wiecie co? Używamy już dziś :) co prawda nie dosięga jeszcze synek mój do pedału gazu, ale auto ma też funkcję sterowania z pilota, więc czasem zamieniamy wózek na auto:) Mój syn zwariował na punkcie tego auta, gdy biegnie gdzieś na czworakach już wiem, że kieruje się do pokoju w którym stoi auto, musi co rano dokonać obowiązkowego przeglądu, poruszać lusterkami, trąbić :) Cudny przy tym jest :) A myślę że przy jego szybkim tempie wzrostu:) zasiądzie za sterami już najdalej za rok:)  Jak tylko Bruno widzi, że auto wynosimy na pole dostaje świra, wierzga nogami i piszczy dopóki go nie wsadzimy do środka:) Szkoda że na wózek tak nie reaguje:)  Ale auto jest na szczęście tak pojemne że i zakupy mamy zabierze;)  Nie jest ono niezbędne, ale Bruno jest zadowolony i ja mam czas gdy ono go pochłania:)
Obowiązkowy przegląd z samego rana:) jeszcze w piżamce:)


G- jak gruszka do nosa, początkowo kupiłam aspirator , dopóki Bruno leżał i mało „kumał” było ok.:) Od 4 miesiąca mamy masakrę przy czyszczeniu aspiratorem, jak tylko go widzi zaczyna płakać i odpychać rękami. Moja mama zakupiła więc gruszkę. Nie byłam do tego pomysłu przekonana, ale kiedy ją zobaczyłam, pomyślałam że spróbujemy. Gruszka ma oryginalny zielony kolor, nie sadziłam że aż tak się zmieniły odkąd ja byłam mała:) Fajny kształt i jest niewielka. Początkowo dostał ją do zabawy, żeby się oswoić, po 3 dniach-pierwsza próba i poszło jak z płatka:) Aspirator poszedł w kąt, korzystamy z gruszki:) Choć niestety i na nią ostatnio zdarza się mu nie mieć ochoty, ale i tak jest lepiej:)
 

H-jak Huggies . Uwielbiam ich mokre chusteczki, ale nie przepadam za pampersami, u nas nie zdały egzaminu. Chusteczki to inna bajka:) są idealnie nasączone i z fajnego materiału, nie wydaje się tak sztuczny. Skład – jak na takie chusteczki – tez nam odpowiada, zresztą ciężko mi znaleźć chusteczki o „normalnym’ składzie , może wy jakieś polecicie? 


I – inne niż wszystkie pieluchy tetrowe:) Długo szukałam fajnych, aż dostaliśmy od Krysi pieluchy BoboBaby . Sa śliczne, kolorowe, nie snują się, nie odkształcają w praniu a do tego są mięciutkie i delikatne. Mamy w paseczki i w autka:) Cuda istne:) Często ktoś na zaczepia i pyta gdzie kupione. Krysiu dziękujemy:)
  

J – Jasność :) a jak ma być jaśniej to tylko Pabobo KLIK :) Lampa - Projektor Pabobo to fenomen,  towarzyszy nam wszystkim przy zasypianiu. Dzięki niej Amelka nie boi się potworów:) Bruno łapie gwiazdki na niebie i śmieję się do nich , a my z K. możemy pomarzyć zasypiając. Skradła nam serce od pierwszej-nocy:) W dzień natomiast, Bruno zasypia przy melodyjce, która można włączyć dodatkowo. Delikatny dźwięk nie drażni „dorosłych” uszu jego mamy a wręcz usypia:) Lampka wyświetla gwiazdki i księżyc w trzech kolorach, żółtym, niebieskim i zielonym –my kochamy niebieski:) Myślę, że to coś na lata i to długie, ucieszy i malucha i rodzica. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam:)
 

K- jak kołyska. Kochamy, kochamy i jeszcze raz kochamy:) Naszą zrobił tatuś Bruna:) Zdolniacha nasz:) Jest idealna, używaliśmy do 4 miesiąca. Dla nas wygląda jak z bajkowej krainy.  Wygodna i funkcjonalna A do tego nawet lekki jej ruch uspokajał Bruna w momencie:)
Duma tatusia:)


L – jak Lamaze . Francuska firma, która podbiła moje serce. Produkują zabawki sensoryczne, niektóre nawet pachną córa mojej przyjaciółki ma ośmiornicę z jedną zapachowa nogą - zapach waniliowy. My mamy Łosia-superktosia. Każda noga wykonana jest z innego materiały, jedna dzwoni inna szeleści,  poroże wykonane jest na wzór gryzaków. Można go zawiesić na foteliku, na łóżeczku lub przywiesić do szlufki u spodni Bruniastego. Towarzyszy nam w większości podróży.



Ł- czyli łóżeczko . Znowu wykonanie by Tata :) Nasze ma trzy funkcje, na początku funkcjonowało jako dostawka do naszego łóżka, ta wersja była najwygodniejsza nie dość że tuliliśmy się całą noc, to jeszcze karmić było wygodniej, wstawać nie trzeba było :) Niestety w miarę coraz szybszego przemieszczania się naszego syna, tuz po 6 miesiącu zostało „zamknięte” :) Czy tylko ja to tak źle zniosłam?? :) gdy Bruno podrośnie ściągniemy boki :) ewentualnie założymy barierę żeby nam w nocy nie spadł bo wierci się strasznie. Takie łóżeczka z funkcją dokładki to genialna rzecz. My mamy dodatkowo otwierane drzwiczki , jak zacznie stabilnie chodzić będzie mógł sam wychodzić i wychodzić.

Teraz musimy nasze łóżko na biało przemalować :)



M – Marimer. Marimer plus gruszka to u nas zestaw do czyszczenia noska. Nawilżamy błonę noska i oczyszczamy . Stosowaliśmy jeszcze Nasivin od czasu do czasu, gdy był mniejszy. Teraz gości u nas tylko Marimer i nie mamy potrzeby próbować innych, skoro jest dobrze.


N- Nosidełko. Złożyłam mu już chyba należny hołd w poście o zdobytym przez Bruna pierwszym górskim szczycie. My mamy nosidełko firmy WOMAR . Kupił tatuś w przypływie impulsu – chciał się wybrać w zimie nad Rabę a wózkiem mu było ciężko dojechać więc poszedł, poradził się Pani i kupił. Ja być może wybrałabym inne, początkowo byłam trochę zła, ale daje radę. Może i chusta byłaby lepsza , ale trochę już z nami przeszło i spisuje się póki co prawie idealnie. Jedyne co mogłabym mu zarzucić, to że przez to że mój K. jest trochę większy, musimy je ciągle zmieniać – regulować, a niestety trochę opornie to idzie. Ale to jedyny minus jaki do tej pory znalazłam. Dlatego tata nosi go częściej:P  Co może jest plusem? W każdym razie na wycieczki w tereny „oporne” nosidełko to wygodne a czasem i jedyne wyjście.


O –odżywianie:) o jedzeniu nie będę pisać wiadomo –co od mamy to najlepsze.  Ale jak odżywianie to i akcesoria. Testowałam już różne miseczki, śliniaki, kubeczki. A wybawieniem okazał się zestaw z Ikea. Zestaw żabka za całe 9,99 zł  KLIK składa się z fajnej wygodnej miseczki – jedyny minus że nie ma przyssawki. Dodatkowo łyżeczka, kubeczek –jedyny jaki póki co akceptuje mój syn. Niestety niekapki mu nie podchodzą-a mamy już 3. Ten ma wygodne uchwyty więc tylko asekuruję przy trzymaniu. Największym plusem -jak dla mnie- tego zestawu jest śliniak . Testowałam materiałowe –wszystko w jedzeniu i ciągle trzeba prać. Mamy zakładany przez ręce fartuszek?? Ciężko to nazwać i ciężko założyć, może przyda się gdy Bruno zacznie malować farbami hahahaha. Ten jest idealny, szybko się czyści, wkładam pod kran, ma „łapak” na to co spada, wygodnie się zakłada, dla nas numero uno . Jak mój Bruno:)


P – Palmers . Wreszcie coś dla mamy. Kosmetyki do pielęgnacji w trakcie ciąży i po porodzie. Robione na bazie masła kakaowego (mniam ) wzbogacone witaminą E, masłem Shea oraz Bio C-Elaste. Używałam balsamu przeciw rozstępom i ujędrniającego kremu do biustu. Cuda istnieją, rozstępów brak – może to zasługa genów, ale po co ryzykować. Jedyny rozstęp jaki pojawił mi się w ciąży umiejscowił się –UWAGA, UWAGA na łydce pod kolanem. Już naprawdę nie miał gdzie?? No tam się akurat nie smarowałam. Właśnie zamawiam ujędrniający balsam z koenzymem Q10. Kosmetyki naprawdę fajnie się wchłaniają, skora jest po nich zdecydowanie lepsza a do tego ten zapach. I oczywiście brak parabenów :P.S. Powinni mi zapłacić za tą reklamę :) Całkowity opis TU.


R – jak RENOMED . Co to takiego? Nic innego jak nożyczki do paznokci ze stali chirurgicznej. Kupione w aptece, ale TU znalazłam ich sklep internetowy. Uwierzcie mi na słowo obcięcie paznokci u dziecka takiego jakim jest Bruno graniczy z cudem, wszystkie dostępne szerzej nożyczki, popularnych firm mnie denerwowały, bo miałam wrażenie że bardziej je zaciągają, niż obcinają kiedy szarpie rączkami, co niestety mu się zdarza.  Renomed tnie szybko i sprawnie bez ubytków w palcach :), suną po paznokciu i zadziorków brak – nie mówię że krzyku nie ma, ale przynajmniej równo i ładnie obcięte, a do tego nożyczki sprawnie się trzyma – jeszcze mi nie utkwił palec jak w innych. I najważniejsze- nie tępią się. A dodatkowo każda para produkowana jest ręcznie ! Prawie jak handmade :)haha


S – Sudocream . Ale tylko w nagłych wypadkach. Do 3 miesiąca stosowałam Bepanten. Teraz nie stosuje nic. Jak to nic ???zapyta pewnie większość, a no tak, doszłam do wniosku że spróbuję i okazało się że miałam racje. Wychodzę z założenia, że nie ma co przyzwyczajać skóry dziecka do całej gamy kosmetyków. Sudocream idzie w ruch gdy widzę delikatne zaczerwienienie i po jednym razie przechodzi - a zaczerwienienie takie widzę bardzo rzadko,.  Nigdy nie mieliśmy problemu z odparzeniami, raz jeden stosowałam Sudocream przez dwa dni, bo zaczerwienienie było większe, ale do odparzenia było mu jeszcze daleko. 


Ś – śpiworek. Mięliśmy dwa. Sprawnie i szybko się je zakłada, Są ciepłe i wygodne, nie ograniczały ruchów i nie było ryzyka naciągnięcia na twarz. Do czasu kiedy nauczył się wstawać ten nasz szkrab, spał w śpiworkach. Do tego szybko można je rozpiąć i zmienić pieluchę bez większego wybudzania malca.


T – Torba. Przy małym dziecku wyprawa na kawę do szwagierki to jak wyprawa na biegun, a uwierzcie mi że nie jestem przewrażliwioną mamą :)  Nasza była już przy wózku, jest wygodna, szeroko się otwiera –mam wiec fajny dostęp do zawartości bez zbędnego grzebania. Pomieści bez problemu pieluchy, chusteczki, ubranie na zmianę – w razie gdyby, zupki, wodę, pieluchę tetrową i jakieś zabawki, nawet dużo, ma tez kieszonkę na telefon i portfel więc czasem rezygnuję już ze swojej. Mamy tez plecaczek , ale to na wyprawy większe.


U – jak ubranka. A mamy bzika na ich punkcie. Bruno ma zdecydowanie większą szafę niż ja, obecnie. Kiedy był mały na co dzień przeważały pajace, dziś tylko w nich śpi. Uwielbiamy koszulki i spodenki – szybko można go przewinąć, nie trzeba wszystkiego rozpinać. Bodziaki raz na czas, w zimie „pod coś”, teraz w nich śpi gdy jest gorąco, nie używałam kaftaników, denerwują mnie, sama nie wiem czemu. Na co dzień lubię go w koszulkach i dresach. Na „wyjścia” polówki to nasz faworyt, ewentualnie koszule, gdy chcemy bardziej elegancko i poważniej wyglądać. Bardzo lubię ciuchy Little Rebel i HM , Zara tez daje rade ale po kilu praniach mam wrażenie że lepiej wygląda HM. O cenach już nie mówię, bo czasem są z kosmosu. Mam dwie koszulki z Pepco, wzięte na próbę i baaardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. A ceny właściwie żadne. Podobnie z F&F – mamy kilka bodziaków i pajaców. 


W- wanienka.  Mamy Precious Bear firmy Mothercare ze stelażem. Wg. mnie – stelaż -  w pierwszych miesiącach to bardzo przydatna rzecz i wcale nie zajmuje po złożeniu dużo miejsca. Jeśli chodzi o wanienkę to wybrałam przy pomocy Krysi*- to był jej wkład w wyprawkę z reszta nie jeden:* Kiedy ja Ci podziękuję za to wszystko?? Ma fantastyczny kształt który „otula’ dziecko jak w kokonie, jest wygodna w noszeniu dzięki uchwytowi, łatwo można z niej spuścić wodę –wygodna zatyczka. My dostaliśmy zestaw z  przybornikiem na wodę np. do mycia buzi. Ręcznikiem kąpielowym, myjka, termometrem. Początkowo bałam się, że jest dość mała, dziś uważam to za plus, Bruno siedzi w niej stabilnie i nie tak łatwo mu się w niej wywrócić.

*Krysia to moja przyszła bratowa i mamusia Chrzestna Bruniastego :)


Z- zabawki drewniane, po tatusiu Bruno odziedziczył miłość do drewna. Uwielbia swojego krokodyla i konika, najbardziej jeść. Plastik mu tak nie smakuje:) Sa ruchome, mamy do nich pochylnie po której „schodzą” śmiesznie klekocąc. Zabawki drewniane to fajna rzecz i jaka naturalna!! Już mam kilka nowych upatrzonych jak podrośnie :)



Ufff czy ktoś dotrwał do końca??? :)