poniedziałek, 28 października 2013

Małymi kroczkami ....

Małymi kroczkami zbliżamy się do roczku...
Z braku czasu przez ostatnią sytuację jaka mamy w domu zaniedbuję bloga, ale inaczej chwilowo nie mogę.
Niemniej jednak stuknęło nam 6 dni temu 11 miesięcy:)
Jeszcze niecały miesiąc i roczek, mój synek wreszcie będzie miał jakieś "lata" jak to mówi jego siostra :)
Co nowego u nas?
* Mamy już osiem zębów, 4 górne i 4 dolne
* Bruno chodzi jak zawodowiec, a nawet biega i to dość szybko
* Ciężko już z nim spacerować bo spodobały mu się ucieczki
* Nauczył się wchodzić na narożnik i łóżko i nagminnie z tego korzysta
* Czasem zastanę go tak siedzącego i oglądającego rybki w akwarium a czasem, niestety skaczącego po narożniku , a mi serce staje widząc oczami wyobraźni jak z niego spada:)
* Zaliczyliśmy pierwsze przeziębienie, obyło się bez gorączki, osłuchowo czysto, ale kaszel i katarek były, z tego powodu przepadł nam termin tomografii , kolejny na 26 listopada.
* Niestety powróciła nocna pobudka około 3 może przez zęby?
* Paluszek pokazuje wszystko co go zaciekawi
* Nauczyliśmy sie tańczyć, komicznie przy tym wygląda kręcąc rączką i tyłkiem
* Babcia nauczyła pokazywać Bozię  na obrazku
* Ulubiona zabawka w tym miesiącu -pingwin z klekotającymi nogami do pchania na patyku. Duma mnie rozpiera gdy wie jak go ustawić i sprawnie pcha przed sobą.
* Ulubiona potrawa kasza z gulaszem byle pikantnie , to dziwne ale uwielbia takie jedzenie -to chyba po mamusi:)
* Pieluchy nadal 4+ , ale następne opakowanie będzie już 5
* Rozmiar ubranek 86
* Rozmiar buta 21 - duże syrki po tatusiu :)

Zauważyłam też że z Bruna mały obserwator i szybko się tak uczy. Zaskoczył mnie ostatnio gdy wieszałam pranie a on otworzył pralkę wziął miskę na pranie z ziemi podsunął sobie pod pralkę i wyciągał z niej pranie do miski???!! Podobnie gdy dorwie miotłę to jeździ z nia po całym domu "zamiatając". Dziś znalazł klucze poszedł z nimi do drzwi i próbował majstrować przy zamku, na szczęście jeszcze nie dostaje, ale skąd wie do czego służą zaskoczyło mnie bardzo :) Dorasta mi chłopak :) Jest słodziakiem strasznym, ciągle wydaje mi się ,że już bardziej go kochać nie mogę i ciągle się mylę bo z każdym dniem mam jeszcze większego "świra" na jego punkcie :) Kocham tego mojego szkraba ponad wszystko , teraz w ciężkich chwilach jest moją podwójną radością:) Jak ja mogłam bez niego żyć?? :)

Zakończyliśmy też kompletowanie garderoby przed zimą, ale tym się pochwalimy w nowym poście:)

Przegląd z tego miesiąca

Halo? chciałem zamówić pizze..

Mały dresiarz:) Dres/Adidas, Buty/Puma

Sweet focia z mamusią

I jeszcze jedna

Maszeruję jak w wojsku

Może trener mnie powoła do kadry



Jesienne porządki w ogrodzie

Dziadek

Siostra uczy mnie myć ząbki

Myję zęby bo wiem dobrze o tym, kto ich nie myje ten ma kłopoty








czwartek, 26 września 2013

Strzał w 10

Kurtka/Puma, spodnie/HM, buty/ Lacoste, Czapka/Calvin Klein -własność mamy


Spóźnione ale jednak 10:)
Dziesięć miesięcy z moim małym Brunciem Chrumciem
Chociaż już nie takim małym:)
Ten miesiąc to ogromny skok w rozwoju mojego synka,
dorośleje nam chłopak:)
Zmienia się każdego dnia:)

Bruno w Liczbach:




Co potrafię? Co lubię?

* Chodzę, biegam, sam bez niczyjej pomocy
* spacery z wózkiem więc mnie już nie interesują.
* Nawet gdy się wywrócę wstaję sam i idę dalej , świat jest przecież taki ciekawy.
* Ciągle się śmieję, naprawdę mało płaczę przecież życie jest piękne :)
* Nauczyłem się pokazywać palcem, chodzę po domu i pokazuję a mama opowiada co to
* Uwielbiam "wygibasy" gdy mama podrzuca mnie w różne strony, przechyla nawet do góry nogami, kreci ze mną karuzelę.
* Huśtać się na nodze, nie dam spokojnie nikomu usiedzieć, atakuję nogi, siadam i podskakuję żeby wiedzieli o co chodzi:)
* Uciekanie przed mama to dla mnie też jedna z fajniejszych zabaw, na słowa dawać go biegnę jeszcze szybciej ze śmiechem.
* Uwielbiam się tulić zwłaszcza do wujka Maćka, a mamę całować, w łóżeczku wstaję po kilka razy żeby dać mamie buziaka zanim zasnę:)
* Bawimy się też z mamą w "nie ma Brunia" wtedy chowam się za drzwiami i straszę mamę.
* Kiedy mama mówi żebym przyniósł misia, żyrafkę, piłkę lub autko biegnę do pokoju i przynoszę :)
* Umiem też pokazać gdzie są rybki, zaraz stoję przy akwarium i pokazuję paluszkiem.
* Tulenie misiów i robienie im "mój, mój" opanowałem do perfekcji
* Wiem też gdzie misie maja oko:)
* Na śniadanie uwielbiam kanapki z dżemem domowej roboty i kakao :)
* Na obiad zupę pomidorowa i barszcz czerwony albo risotto :)
* Pije sam z niekapka.
* Bicie grabkami, łyżkami po ścianach i pudełkach skłania mamę ku kupnie perkusji:)
* wiem doskonale do czego służy pilot i telefon i gdy pojawia się w zasięgu mojego wzroku biada im.
* Wszystko mnie ciekawi na wszystko mówię "oooo" .
* Z innych słów znam jeszcze mama , tata , baba , opa (piłka) i ema (nie ma), czasem wyrwie mi się "nie"
* Mama mówi że jestem kochany i jedyny w swoim rodzaju, więc chyba coś w tym jest?
  A i ja kocham mamę najbardziej na świecie i codziennie gdy wraca z pracy i mówi dzień dobry synku biegnę do niej z wyciągniętymi rekami żeby się przytulić.


Buty , ulubiona zabawka

Piżamka/Little Rebel

O tak stukam po ścianach

Tulimy żyrafkę

Ciężko mi zrobić zdjęcie bo ciągle uciekam

wtorek, 17 września 2013

Cieżkie chwile

Jesteśmy,
po długiej przerwie ale jesteśmy, musicie wybaczyć
Alex dziękuję że czekałaś:*

To nie praca mnie pochłonęła a wydarzenia z jakimi przyszło się nam zmierzyć...
niestety najbliższa mi osoba poważnie zachorowała, teraz to jest dla mnie najważniejsze,
ale obiecuje już nie znikać na tak długo, ten blog będzie teraz jeszcze ważniejszy bo kiedyś pokaże mojemu synowi jak ważne jest wsparcie rodziny,
nie damy się chorobie, nie wie na kogo trafiła...
na osobę silną , która niejedno już przeszła i która ma wsparcie w nas ....
Damy radę - musimy dać :)
Kocham Cię , Bruno Cię kocha i jesteś nam potrzebna , innej opcji nie akceptujemy:)

Do tego doszło moje przeziębienie, brak K. - wrócił na 4 dni i jutro znowu jedzie na tydzień...

I druga sprawa która spędza mi sen z powiek,
W piątek byliśmy na kontroli z Brunem, jak pewnie na niejednym zdjęciu widać u Bruna ok 2 miesiąca zauważyliśmy mały guzek, wygląda jak by go sobie nabił.
Podczas 2 pierwszych wizyt u neurochirurga A. zlecił usg i kazał obserwować. Jeśli nie rośnie zostawiamy, gdyby się powiększał mieliśmy się zastanowić czy nie usunąć . W piątek mieliśmy mieć ostatnią kontrolę i trafiliśmy na lekarza B.  I tu zgoła inna opinia, lekarz mniej sympatyczny , zlecił tomografię, niestety musimy do niej uśpić małego. Mamy być na czczo  18 października w Prokocimiu. Nie wiem jak przetrzymam mojego głodomora tyle czasu, obyśmy dali radę. Nie spodobało mi się tylko co usłyszałam kiedy lekarz zobaczył chyba mój strach w oczach, a mianowicie żebym się zastanowiła czy zgadzam się na zabieg usunięcia, bo on wychodzi z założenia, żeby usuwać wszystko i nie po to mi zleca takie drogie badanie, żebym wiedziała że tak czy tak chce to usuwać?? !!A jeśli nie zgadzam się , to żebym powiedziała teraz to nie ma sensu robić tomografii. A gdzie czekanie na wynik? Wydaje mi się że po badaniu powinniśmy decydować co dalej , a nie że albo się Pani zgadza albo spadać. Na moje słowa że doktor A. powiedział że nie ma sensu ruszać jeśli nic się nie dzieje a dziecko rozwija się prawidłowo usłyszałam że mogłam iść do niego??!! W chwili zwątpienia co zrobić przy dwóch tak skrajnych opiniach, przypomniałam sobie o doktorze C. To chyba najlepszy specjalista w tej dziedzinie w Krakowie i jeden z lepszych w Polsce. Po wypadku samochodowym jaki mieliśmy w dzieciństwie to on wyprowadził mojego brata do normalnego funkcjonowania w co nikt nie wierzył. Dziś po wypadku nie został nawet ślad. Niestety dostanie się do niego graniczy z cudem. Ale od czego mamy kliniki prywatne:) Poszperałam , poszukałam i znalazłam:) Wizyte mamy 24 września. Liczę że trzecia opinia rozjaśni mi sytuację. Szkoda tylko że jeśli trzeba to faktycznie usunąć to nie zrobili tego gdy był mniejszy... Polska służba zdrowia...
A wy jak myślicie źle robię??  Powinnam posłuchać któregoś z nich?

A z rzeczy pogodniejszych? Bruno chodzi już w pełni "sprawnie":) Wręcz biega. Spacery w wózku nie są już żadną atrakcją, teraz spacerujemy za rączkę lub mama za Brunem:) Ostatnio niestety nauczył się otwierać bramkę i uciekać ze śmiechem do sąsiada, nie mieszkamy przy dużej ulicy a jedynie dojazdowej, ale musieliśmy zamontować dodatkową zasuwkę. Zwłaszcza że ucieczki mu się podobają bo jak widzi że biegnę za nim przez ogród to przyspiesza i śmieje się przy tym strasznie, urwis mi rośnie kochający wolność :) I jak sobie pomyślę o szpitalu...

Trzymajcie kciuki za nas..

Zdjęcie jedno, chwilę po ucieczce...


niedziela, 1 września 2013

A ja chodzę i chodzę, i chodzę ...

Ufff...
kolejny tydzień za nami i weekend niestety też...
Zostaliśmy sami, tatę nam wysłali na dwa tygodnie na szkolenie,
za tydzień na weekend się zobaczymy ...
Ciężko jest, ledwo wyjechał a już tęsknimy,
mimo że wkurzał mnie ostatnio niemiłosiernie:)
To jednak ciężko tak nagle zasnąć bez niego:)


Ciekawe jak zmieni się Bruno jak tata wróci, bo ostatnio rozwija się w szalonym tempie:)
Po pierwsze i najważniejsze:
- chodzimy... i to coraz więcej , teraz raczkowanie jest przerwą w chodzeniu :)
- po drugie- papa jest obłędne, macha rączką po całości i szepcze papa tak słodko
- po trzecie - mówi jak najęty nawet przez sen
- po czwarte -pijemy z niekapka
- po piąte - je większość - naszych - dorosłych obiadów:) - słoiki od niedawna są bleee, podobnie jak wszystko czego nie jedzą rodzice
- po szóste - mamy 6 zębów:) wszystkie idą parami obecna nowość to górne jedynki:) najważniejsze że nie gorączkujemy, obeszło się bez biegunek, i nieprzespanych nocy, czasem pomrukuje w nocy , podam smoczek i przechodzi :)

W pracy jakoś leci, na skrzydłach lecę do domu, pomału zaczynam ogarniać, pracę, dom, sprzątanie, pranie,gotowanie i kanapeczki robione co wieczór - żeby rano miał do pracy -dla mojego K. :)  A synek daje rade:) Nasza niania mówi, że pracy przy nim dużo nie ma :) Zwłaszcza że nadal dużo śpi :)

Szczęściara ze mnie że mam takiego cudaka:)

Uchwycone kroki , z wywrotką na maminej nodze:)





piątek, 23 sierpnia 2013

WEEKEND!!!





Dziś z radości, że znowu mamy weekend przesyłam wam radość mojego syna:) 
chyba też to czuje synek !
Mamy siebie na całe dwa dni !!! Będzie się działo :)
Na łaskotanie reaguje swoim "nene" haha
 Kocham go do szaleństwa :)
Nauczyliśmy się wczoraj papa :)tyle że Bruno szepta słowa "papa" w odpowiedzi 
na czyjeś papa i machanie :) Sam też czasem macha ale nie zawsze:)
Buziaki uciekam się napatrzeć jak śpi to moje bezbronne dziecię :)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Drugie 9

Drugie 9 bo pierwsze mój synal kochany spędził u mnie w brzucholu.
Jest więc z nami dokładnie półtorej roku :) 
9 misięcy noszenia pod serdusziem i 9 przy serduszku mamy ...
Najpiękniejszy czas w moim życiu. 
Zmienia się ten mój synek z dnia na dzień  i uczy nowych rzeczy każdego dnia, a mama uczy się każdego dnia wraz z nim. 
Bruno w liczbach- stan na dziś...


Co potrafi:

* SAM STOI!! - ale tylko wtedy kiedy ma na to ochotę, a nie kiedy mama chce:) ale zdarza się to coraz częściej
*  Za jedną rękę biega z szybkościa światła
* Potrafi sam przejść z punktu A do punktu B - który najczęściej jest ulubioną zabawką -inaczej woli się jednak trzymać. Kiedy coś zobaczy szybko umie przejść po swoją "zachciankę" :)
* Mówi baba mama dada tata i opa ale często miesza i wychodzi bama maba ama hahaha ale czyż to mimo wszystko nie coś wielkiego? :) Kiedy coś chce wie że mama to mama i woła bez opamiętania :)
* Je już większość rzeczy
* Uwielbia spacery
* Interesuje się wszelkimi śrubkami, narzędziami i innymi męskimi rzeczami
* Kocha mamę najbardziej na świecie



wtorek, 20 sierpnia 2013

Dzielny syn, dzielna mama:)

I stało się :)
Dotarłam jakoś w poniedziałek do pracy, ale ledwo weszłam na pytanie koleżanki : I jak? Pobeczałam się jak wariatka. jeszcze nigdy czas w pracy -zwłaszcza w poniedziałek mi się tak nie dłużył, ale jakoś to przetrwałam. W poniedziałek Bruno został z babcią więc i tak było lżej, już w trakcie sesji często zostawał z nią na dłużej. Od dziś Bruno zostaje z "ciocią". Na szczęście pani która opiekuje się Brunem to cudowna kobieta, ma bardzo dobre podejście do dzieci, w ciągu zeszłego tygodnia kilka razy widział się z nią i szybko nawiązał z nią kontakt, ale zawsze było to w naszej obecności.
Wtorek przyniósł niespodziankę, bo mój syn spał dłużej niż przewidziałam i musiałam go przekazać w ręce Cioci na śpiąco. Cała drogę do pracy zastanawiałam się co to będzie jak otworzy te swoje cudne oczęta i zobaczy nad sobą obcą twarz zamiast twarzy mamy, ale wyjścia nie było.
Bruno obudził się koło 8. Popatrzył w szoku kto się nad nim pochylił, minę miał podobno wystraszoną, ale nie płakał, Pani A. zaczęła do niego mówić spokojnie i uśmiechać się i o dziwo po chwili mój syn wyciągnął ręce:) Może doszedł do wniosku że lepiej iść w obce ręce niż zostać samemu w łóżeczku:):):) Potem byli z Ciocią na spacerku, zjedli jogurcik, bawili się. Długo zeszło jedynie na usypianiu co z reguły nie stanowi problemu, ale w końcu się udało i przespał nawet 3h:)
I wiecie co? Najlepsze jest to że Bruno nic nie płakał :) A jak zobaczył mamę to takiej radości dawno nie widziałam. Tulił się do mnie jak nigdy ten mój synuś. A pisków na mój widok końca nie było i to jego słodkie 'mama". Kocham go nad życie i najchętniej bym się z nim nie rozstawała, ale takie czasy że w domu siedzieć nie ma jak. Zobaczymy co przyniesie nowy dzień, oby tak dalej synku -JESTEŚ DZIELNY:) Mama zresztą tez dzis lepiej dawała radę :)