czwartek, 18 lipca 2013

Pierwszy szczyt zdobyty!

Zaliczyliśmy pierwszy szczyt w życiu Bruna:) Może nie za wielki -919 m.n.p.m. , ale należy do Korony Gór Polskich - a od czegoś trzeba zaczęć :) Byliśmy na weekend w Nysie, znajomi mają tam domki letniskowe nad samą zatoką, co roku zapraszają a my uwielbiamy to miejsce. W zeszłym roku spędziliśmy tam wakacje a ja byłam jeszcze w ciąży, a teraz już z Bruniastym, jak ten czas leci:) Byłam tam już 8 razy i za każdym razem się nie nudzimy, to rewelacyjne miejsce wypadowe , w promieniu 100 km jest tyle do zwiedzania, że jeszcze nie wszystko widzieliśmy :)
W tym roku zdecydowaliśmy się na Góry Stołowe:) A co! niech Bruno zdobywa szczyty już od małego, może pokocha góry, może kiedyś to będzie jego pasja :) Odwiedziliśmy Szczeliniec Wielki.
Bruno póki co zwiedza świat w nosidełku, ale chyba był zachwycony bo rozglądał się dookoła i ani raz nie zamarudził , a wręcz uśmiechał się od ucha do ucha:) Polecam gorąco takie wypady, ja jestem zachwycona, widoki pierwsza klasa, cudowne rzeźby stworzone przez naturę. Polska jest piękna!! Zrobiliśmy sobie postanowienie, że pokarzemy Brunowi jak najwięcej takich miejsc w Polsce, oby czas pozwolił :)

P.S
Oczywiście nie zabrakło  wtrącania się I krytyki ludzkiej nawet w tak odległym miejscu:)
Bruno z tatusiem , siostrą i babcią poszli na jeden z tarasów widokowych, ja zostałam na dole bo chciałam zrobić im zdjęcie z dołu. Stoję i czekam przy kamiennych ławeczkach, i słyszę rozmowę
 " Zobacz jak on to dziecko niesie, ostatnio był przypadek , że facetowi wpadło do wody. Dlatego MY (czyt. bo jesteśmy lepsi) kupiliśmy profesjonalne siodełko do chodzenia po górach, ma metalowe obręcze dookoła żeby dziecko jeśli upadnie nie dostało obrażeń. "
Odwracam głowę a tam małżeństwo z dzieckiem i babcią:)
Pomyślałam no cóż widocznie nie jesteśmy dość "profesjonalną rodziną" :) Idziemy dalej ... a tam na trasie niespodzianka:) Szczeliny tak wąskie, że ciężko byłoby się przecisnąć komuś z większym brzuszkiem :) dwie pokonywaliśmy na czworakach :) Nasze nosidełko rewelacja :) Spisało się na medal, Bruno nie wypadł, mimo ekstremalnych warunków, nie bał się, nie doznał obrażeń :) Żyje, jest szczęśliwy i zadowolony:) Pani z "profesjonalnym" nosidełkiem nie doczekałam się przy wyjściu, myślę że nie przecisnęli się przez wąskie przejścia, gabarytowo marnie to widze z ich nosidłem.A siedzieliśmy dość długo , bo karmiłam i przewijałam Bruna. Może i praktyczne w góry, ale chyba nie na tak wąskiej trasie :)
podejrzewam że wracali tą samą trasą, którą weszli:) niestety mniej widokową -jedynie las i kamienne schody. Achhh... no cóż tak to jest krytykować innych. Nie zepsuła mi ta krytyka wycieczki:) a jedynie utwierdziła, że profesjonalne, nie znaczy lepsze :) a czasami proste nosidełko lub chusta, są najlepszym rozwiązaniem :) Nie krytykuje, nie osadzam, może faktycznie ich nosidło sprawdzi się lepiej na innych szlakach, tylko po co wytykać coś innym, jeśli samemu nie sprawdziło się trasy w jaką się wybrało i niespodzianek jakie można napotkać na drodze:) Pozdrawiam wszystkich osadzających:)
Mama zadowolonego Bruna:)

Mój kochany synek na trasie...

Bruno zadowolony na kolanach u siostry


W tym pięknym domku przetrzymali nam wózek Bruna:)

baaaardzo zadowolony


Brakuje tylko łapki Bruna:)


taaaaak fajnie jest - zębów nie pokazuje ale są dwa - na zdjęciu słabo widoczne


Na szczycie

Mamo!!! jak tu pięknie

Ulubiony przysmak Bruniastego:)

W schronisku:) - buzia brudna po lodach:)

Wąskie przejścia

Fajne te skały




Zadowolony NA KOŃCU WYCIECZKI :)

czwartek, 11 lipca 2013

Cudownych sąsiadów mam :)

Nie ma co , mam szczęście do sąsiadów :)

Na starym mieszkaniu w bloku , miałam cudownych sąsiadów do dziś mówię do nich ciociu , wujku a z ich córką-Anią  moją rówieśniczką mam wspaniały kontakt. Właśnie wczoraj odwiozłam jej córę do Krakowa bo spędziła u mnie tydzień. Nicola to wspaniała dziewczynka :) to na niej "uczyłam się" przewijać, opiekować i kochać bo kocham ją jak córę :) a teraz, ona duża pannica, 10 lat opiekowała się Brunem :) jak ten czas leci. Fajnie spędziłyśmy ten czas, spacerki, leniuchowanie w ogrodzie i wypady na basen i lody :)nasze ulubione świderki :)

A teraz tu w nowym domku też mamy cudownych sąsiadów :) z jednej strony płota koleżanka z którą znam się od dziecka, a przypadek sprawił, że dziś mieszkamy obok siebie:) W zeszły piątek miałyśmy grupowy wypad na basen z nią jej córą Nadią , z moim Brunciem z Nicolą i moją kochaną przyjaciółką z Krakowa Agacią i jej dwiema córami Mają i Gabi-rówieśnica Brunia tylko 4 miesiące starsza :)
Z drugiej strony przemiłe starsze małżeństwo pan J. i pani Z. cudowni ludzie:) młodzi duszą i sercem hihihi. Dom dalej moja "mentorka" w odnalezieniu się w życiu na wsi :) K. też moja rówieśnica i też ma córcie Adriankę -3 latka :) Pomaga we wszystkim, sama od siebie bez proszenia :) każdą sprawę ułatwi :) pomogła wybrać lekarkę dla Bruna, pomaga przy nim, przy ogrodzie i umila czas ploteczkami przy kawie i spacerami :) Wychodzę na pole i już z daleka słyszę "Stawiam wodę na kawę ":) Szok jakie to szczęście :) K. ma cudownych rodziców , jej tata pan M. jest dla Bruna dziadkiem :) nawet tak o sobie mówi :) Mama K. pani G. go rozpieszcza jak babcia bo mówi, że marzy się jej wnuczek :) Ile razy go zobaczy to zabiera a mnie i K. wygania żebyśmy się sobą zajęły:)  Tak też było w zeszły piątek:) Pan J. zorganizował grilla u siebie, 6 rodzin sąsiedzkich :) Pani G. najpierw uśpiła Adriankę, potem Bruna i nie chciała nawet słyszeć, że mi głupio, żeby szła usiąść :) Wyszła z założenia, że młodzi mają się bawić i wygoniła nas do sąsiada :) "Fajowski" wieczór :) super się tak zintegrować z sąsiadami przy winku :) A Bruno smacznie spał za domem, ukołysany w wózku przez przybraną babcię:)
Mieszkam w malutkiej cichej uliczce, tylko 8 domów , wszyscy się znają , wszyscy lubią , każdy sobie pomaga, nikt nie przeszkadza , znikomy ruch aut, tylko my tędy jeździmy , wszyscy uważają bo wiedzą że tu dużo dzieci u nas :) Amelka ma tu koleżanki, pchają razem wózki z młodszymi dziećmi, nie ma strachu, mogą same spacerować :)Dużo zieleni, no raj na ziemi, przesiadujemy na zmianę w swoich ogrodach, nic tu nie ginie :) ostatnio zostawiłam kluczyki od auta i portfel na tarasie na całą noc:)gapa:) ale tu sami swoi :) Pan J. ma duży ogród , sam prosi , żeby brać  co się chce, pietruszkę, sałatę, wiśnie zbierać:) Mamy wchodzić brać i nie pytać . Jeszcze mi tak głupio:) ale ciągle coś upycha jak ja nie chcę przyjść :) albo Amelke na truskawki woła i na wiśnie :) mój K. bardzo się polubił z nim :) czasem razem na piwko siądą z sąsiadami albo z psami nad Rabę idą :) dobraliśmy się wszyscy :) Ostatnio K. szła na wesele to cała ulica była zaangażowana :) jeszcze takiej "wielkiej rodziny" nie widziałam .Mamy tu Kasię -fryzjerkę , jest i wiecznie uśmiechnięta D. która robi cudowne makijaże :) No pięknie jest, w takim towarzystwie nie zginę :)
Cieszę się , żę Bruno będzie dorastał w takim otoczeniu :)Że będzie biegał od sąsiada, do sąsiada i rozrabiał :) Już nie mogę się doczekać jak będzie wracał z dziurami na kolanach i umorusaną od truskawek buzią :)
Achhh rozmarzyłam się :)Bruncio rośnie i nabiera sił , duży chłopak z niego i wszyscy są nim zachwyceni :) Nie chce wysiąść ze swojego autka , cały dzień by nim jeździł po ulicy :)Na szczęście wszystkie okoliczne dzieciaki go wożą bo chyba bym nic w domu nie zrobiła :) a wzięłam się za ogród:) ale o tym w następnym poście:)
A wczoraj byłam odwieźć Nicole do Krakowa :) odwiedziłam stare osiedle , ulubioną cukiernię:) zjadłyśmy z Amelką obiad u mamy Nicoli i miło spędziłyśmy dzień z jej mama i moją przyjaciółką Agacią i jej córami:) Tylko brakowało mi mojej Karolci i Hani :)ale już niedługo babskie spotkanie :) moja "Hania"  przyjeżdża na weekend z Warszawy, wiem że to czytasz:) Sister , Myszko tęsknie-cudowne ma ciocie Bruno:) zazdroszczę :)


A tak spędzamy dnie ....


gdy nie wiadomo gdzie jest Bruno to szukajcie go w jego garażu:)

Z babcią

najlepiej się spaceruje




Z Nicolą najlepiej mi w basenie


Po pysznym obiadku

Wspinam się po wszystkim

Chyba że babcia mi pomoże

ostrożnie siadam:)

Ciotki wpadajcie!!!!!
Jak to??? skoro mama jest ze mną to kto robi zdjęcie???


wtorek, 25 czerwca 2013

7 misięcy szczęścia, Dzień Taty i mały sukces mamy



Miała być notka 22.06. - 7 miesięcy Brunia ale sie nie udało , 
miała być. 23.06 - Dzień Taty , ale też nic z tego.
A dlaczego?
A bo mamusia sesje zamykała:) I udało się !! W niedziele ostatnie wpisy a wczoraj wieczorem dostałam wyniki z egzaminu z przed tygodnia - Profesorka co roku ulewa ok 60% na roku :) nawet nie zakładałam że zdam , ale nie wiem jak to się stało i mam 4!!!! Nawet o tym nie marzyłam :) już 6 razy sprawdzałam czy to na pewno mój numer indeksu :) Taka jestem szczęśliwa :)

Mamy więc potrójne święto!


W sobotę Bruniasty Potworniasty skończył 7 miesięcy !!! 
Lucky seven !! Kocham tego mojego synka nad życie.
Każdy z tych miesięcy , dni , godzin, minut, 
każda najmniejsza sekunda 
to najpiękniejszy czas jaki mogłam sobie wyobrazić. 
Kocham jego paluszki, 
oczka, nosek,usteczka
kocham go przytulać,
całować po bródce  i to jak wtedy zanosi się śmiechem,
kocham obserwować jak się bawi, 
jak śpi, pochłania mleczko.
Gdy wyciąga do mnie rączki,
gdy płacze nawołując mamo,
gdy się śmieje, 
uwielbiam radość w jego oczach,
gdy mnie wita po powrocie z uczelni,
to jak się autentycznie wtula we mnie wtedy 
jak gdyby mówił mamo teskniłem.
TAK BARDZO CIĘ KOCHAM SYNKU <3

I nigdy nie przestanę !


A przez to 7 miesięcy tak się zmieniłeś:
  • sam wstajesz, siadasz, przekręcasz się na wszystkie możliwe strony
  • podtrzymywany prawie biegasz , tak ci szybko nóżki chodzą
  • umiesz się też sam przemieszczać po całym łóżeczku i przy meblach
  • na czworakach śmigasz z szybkością światła
  • w piątek pierwszy raz powiedziałeś mamo - nie licząc momentów kiedy płaczesz wołając mnie -i nie wiadomo na ile świadome to było :)
  • jesz już śniadanka, obiadki, deserki w innej postaci niż mleczko
  • wszystko ci smakuje:) ostatnio wcinasz chrupki kukurydziane
  • rozpoznajesz bliskich i poznajesz kto jest nieznajomym :)
  • umiesz pięknie się bawić, wszystkim czym popadnie:)
  • zaczynasz rozumieć "nie wolno" :) zwłaszcza gdy zbytnio interesujesz się kablami:)
  • uwielbiasz się wygłupiać
  • dobrze wiesz jak zwrócić uwagę innych na siebie - np. udając że kaszlesz:)
  • zaliczyłeś już kilka upadków i jednego olbrzymiego guza- mama płakała gdy to zobaczyła
  • uwielbiasz wodę, nawet w kąpieli leje Cię całego prysznicem nawet po głowie :)
  • nie umiesz usiedzieć na kolanach 5min bo już Cię gdzieś niesie
  • ale jesteś też dużym śpioszkiem i szanujesz to, że mama lubi pospać :)
  • jesteś najukochańszym synkiem :)
BRUNO w liczbach:)

Bardzo dużo ważę - 9,2 kg ,ale tego nie widać :)
Rosnę i rosnę, noszę już ubranka 74-80:)
Urósł mi jeden, ale jaki piękny ząbek
Noszę pieluchy nr 4
Olsniewający uśmiech to mój znak rozpoznawczy


A za nami też Dzień Taty :)
Dla K. nie jest to pierwszy dzień taty, ale pierwszy wspólny z Bruniem :)
Dlatego Brunio zadbał o odpowiednia oprawę :)
Bon do ulubionego sklepu K. ----- czyli do Empiku :) K. kocha muzykę i to najlepszy prezent jaki mógł dostać -poza Amelcią i Brunem :) A Amelcia dorzuciła do tego slodkościowe czasoumilacze i prace plastyczną :) Temat - My na wakacjach :) No pięknie ujęła nasza 4 :) Podobam sie sobie w takim kostiumie :)My naszego Tatuśka wycałowaliśmy, i był zachwycony prezentami. Wszystkim innym tatusiom życzymy samych pięknych chwil:)
Całujemy i uciekamy

 a tak się odstrzeliłem dla taty:)



Co ty mówisz mamo? mam już 7 miesięcy????

Z okularami będę wyglądał jak mały intelektualista :)


Ciekawe czy tacie spodoba się prezent:)

koszulka H&M, sweterek Little Rebel, spodnie Little Rebel kaszkiet H&M

piątek, 21 czerwca 2013

Dzień , zwyły dzień ...

Jak wygląda zwykły dzień Bruna i jego mamy? Pracowaliśmy nad tym, żeby takie dni były w miarę poukładane i dostosowane do potrzeb mamy :) I tym sposobem udało się nam z synem, dojść do takiego oto porozumienia.
 Pierwsza pobudka ok 5-6 na jedzonko  i następuje drzemka krótka:) Ok 7-8 budzi mnie wzrok stojącego nade mną syna:) . Gdy wstanie o 7 wylegujemy się jeszcze razem - czyt. mama się wyleguje a Bruno bawi w łóżeczku:) i tak mama leniuchuje dopóki Bruno cierpliwości do zabawy nie straci :)
Z reguły po 8 jesteśmy na dole, przebieramy tyłek, poranna toaleta, synuś mój w kojcu -bo niestety ucieka już w zastraszającym tempie z pola widzenia . Mama robi kaszkę -najlepiej bananową - pożera ją wręcz rzucając się na łyżkę i wydając głośne ammmm. :) Nie jestem pewna czy rozumie , że ammm to faktycznie am :) może tak mu się ławo wyraża zachwyt :)
I tu następuje niespodzianka dla każdego komu o tym mówię, bo niedźwiadek mój z reguły ok 9.30 po kaszce i chwile zabawy jest wynoszony do łóżeczka :) I praktycznie natychmiast zasypia :) szkoda, że przez resztę dnia jest trudniej. Nie jest to długa drzemka - ok godzinki rzadziej dwie . W tym czasie biorę szybki prysznic w upalne dni, w chłodniejsze też się kładę :) Po prysznicu piję kawę, lub jem swoje śniadanie, przeglądam internet :) taka moja godzinka na rozruch przed kolejnym dniem :) ok 11 syn ma mnie już na wyłączność . Siedzimy na tarasie, spacerujemy, bawimy się , czasem na zakupy jedziemy lub jakieś załatwienia. Lub razem sprzątamy.
Przeważnie ok 13 Bruno pochłania mleczko -zależy kiedy mu się zachce:) Przed 15 staramy się być już w domu i zabieramy za obiad , przeważnie też,  ale nie zawsze to czas drugiej drzemki Brunia , też ok godzinki - półtorej. Ja w tym czasie pichcę coś dobrego bo uwielbiam gotować i eksperymentować w kuchni . O 16.30 następuje powrót taty i podanie do stołu. Bruno "je z nami":) Je to dużo powiedziane bo jest jeszcze karmiony  - zupką mamusiną. Najlepsza z brokułami :)
Potem mamy czas we trójkę lub czwórkę, gdy jest z nami Amelcia to ona bawi się z Brunem, bo kochają się ponad wszystko - już to widać :) a my mamy czas z K. dla siebie. Czasem idziemy razem z psem i dziećmi na  spacer nad rzekę , czasem siedzimy w ogrodzie, Bruno wtedy bawi się sam lub z Amelką na trampolinie -to dla niego taki większy kojec :) a ja się nie martwię że sie potłucze znowu cały:) ok 18 dostaje banana , jogurt , teraz też i truskawki, lub inny deserek - np.jabłuszko z marchewką . Ok 20 idziemy do kąpieli , dla niego to chyba ulubiona pora dnia :) Piszczy z radości jak siedzi w wannie , leje mu prysznicem po całej główce i nic sobie z tego nie robi a wręcz cieszy go to i czasem aż wyrywa słuchawkę od prysznica :) potem do pokoiku , wieczorne karmienie, muzyczka na dobranoc, całusek od mamy i Bruno idzie spać. Przeważnie ok 21 mamy już czas dla siebie , ale o tym już nie będę pisać :) i tak do 6:) a potem powtórka :) bardzo rzadko Bruno budzi sie , jeśli już to ok 3 , odkładam go,  daje cumelek , pielusie i zasypia znowu, czasem kończy się karmieniem. Ale od 4 miesiąca są to bardzo sporadyczne przypadki.

Tak wyglądają nasze dni - przeważnie, ale nie zawsze, czasem np.:
- Bruno ma gorszy dzień jak wczoraj :) Gdy postanowił o 4 rano że będzie się bawił :) usnął dopiero o 5.30 ale spał ciągiem do 9 :) czym zaburzył nasz ciężko wypracowany porządek dnia :) hihihi
- Mama ma gorszy dzień jak dziś :) nie mogę spać od 5 :) kaszle mnie jeszcze i drapie w gardle więc to pewnie przez to :)

P.S A jak wyglądają wasze "zwykłe" dni - zwykłe -niezwykłe bo z dziećmi trudno nazywać je zwykłymi :)


środa, 12 czerwca 2013

Bo rybka lubi pływać

A my znowu cały dzień poza domem :)
O 9.30 wyjazd poznać dalszego kuzyna Bruna -Jasia:) Miedzy chłopcami jest półtorej miesiąca różnicy , co dla mamy Jasia skończyło się szczęśliwie rocznym macierzyńskim :)My niestety nadal odliczamy czas do końca i robi się nam coraz smutniej. Naprawdę na płacz mi się zbiera jak o tym pomyśle, dlatego koniec tematu . Dziś same radości !
Tak więc chłopaki miały dziś dzień zapoznawczy, niedługo będą razem podbijać miasto.

A po obiadku u mamy Jasia- ostatnio jem poza domem :) umówiliśmy się na basenie z tatusiem :) Wreszcie tam dotarliśmy !!! To już 3 próba bo ciągle coś wypadało - z reguły DESZCZ :)  i wreszcie się udało :) Tak więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć -BRUNO KOCHA WODĘ !!! :) Normalnie rybka moja oszalała , wierciła tymi raczkami i nóżkami i pływała sobie od tatusia do mamusi przy akompaniamencie siostry :) Najpierw się biedactwo moje rozglądało zafascynowane, potem nie poznało taty w czepku -hihihi ale jak tylko poczuło wodę w gaciach - normalnie szał. Niestety nie mamy zdjęć. K. uznał że na pierwszy raz lepiej ogarnąć się bez zbędnego aparatu, na który będzie trzeba uważać. Zaopatrzenie byliśmy i tak wystarczająco , taka wyprawa na basen i bez dziecka to pełna torba a z dwójka to dopiero wycieczka :) Warto ze sobą zabrać zdecydowanie dwa ręczniki, do opatulenia zaraz po wyjściu z wody , pieluchę do pływania -my używamy Dada :) i wygodne do przebrania po basenie ubranko, bo trzeba się w miarę spieszyć i niewygodne w zakładaniu rzeczy nie zdają egzaminu. Zwłaszcza gdy jednocześnie ubieramy siebie i dziecko. U nas egzamin zdał dres. My zabraliśmy też kocyk, posłużył jako przewijak , którego niestety na basenie brak. I czapeczkę na uszka , które łatwo może zawiać, a które ciężko wysuszyć :) Taka wyprawa to naprawdę frajda, gorąco polecam. Bruno śpi smacznie po emocjonującym dniu, a my planujemy już atrakcję na kolejne dni :)

 a poniżej zdjęcia z naszej dzisiejszej wizyty u Jasia - outfit na jeansowo  :)

Zapozuje mamie

Koszulka - HM, Koszula -Little Rebel, Jeansy - Wójcik, Buty -Nike, Czapka - HM

Fachowa poza z profilu


Mina warta milion

a tak się wspinam

Outfit po basenie

Koszulka - Little Rebel, spodnie HM

sobota, 8 czerwca 2013

Pakuję Bruna w teczkę - Jedziemy na wycieczkę

Wczoraj byliśmy cały dzień „w drodze” . Pobudka o 8.15 szybkie śniadanko – ulubiona kaszka bananowa, Bruno aż się wyrywa do jedzenia gdy ją widzi :). Poranna toaleta mamy i Brunia. Zgadnijcie która trwała dłużej :). Ubieranie się, wypuszczenie pieska –naszej drugiej dzidzi i o 9.30 wyruszamy.
Pierwszy przystanek – przedszkole – mamusia musiała załatwić parę formalności . Potem wycieczka do Babci Terni – skąd Bruno wywiózł drugą piłkę . Tym razem nieco mniejszą – pierwszą tatuś kupił na zapas Brunowi dużą – do gry w nogę. O dziwo mój syn ją pokochał, tyle radości jeszcze nie widziałam gdy mu ja pokazaliśmy. Strasznie go cieszyło gdy mu się turlała.
Następnie udaliśmy się do ciotki Magdy na kawkę – odrobina przyjemności dla mamy:) Bruno w tym czasie człapał za psem ciotki albo bawił się z kuzynką Luśka którą uwielbia , cała buźka mu się śmieje jak ja widzi,  jedynie zabawa z siostrą może to przebić . Bruno strasznie , ale to strasznie lubi dzieci , jak tylko gdzieś jesteśmy, w sklepie, na spacerze i zobaczy dziecko to wariuje i piszczy zaczepiając je :) Taki towarzyski ten mój Mysiorek . A mama miała chwilę na ploteczki .Obiadek też zjedliśmy u cioci , Brunio spróbował trochę krupniczku i strasznie mu smakował . Zresztą jemu chyba wszystko smakuje :) Od początku nie ma z nim problemu , je wszystko a jego dieta jest już baaaaaardzo rozszerzona. Ale to może w innym poście o upodobaniach kulinarnych Mysiora napisze.
Po wizycie u ciotki czekał jeszcze jeden obowiązek cotygodniowy- zakupy. Mój syn oczywiście podrywał wszystkie napotkane w sklepie Panie – to po tatusiu :) Po prawie godzinie , wyszliśmy ze sklepu obciążeni całym koszykiem i lżejsi o 300zł :) Dlaczego mnie to nie dziwi? Ale upolowaliśmy kaszki na promocji, dwie za 10zł więc wzięliśmy cały zapas. I chusteczki Huggies nasze ulubione.Wychodząc ze sklepu rzucił się nam w oczy jeszcze wielki napis- kumulacja 12.000000 :) No to puściliśmy sobie po jednym zakładzie na chybił trafił z Bruniem i dziś czekamy :) Raczej nie gramy , ale nie zaszkodzi raz zdać się na los.
Po powrocie do domu mała drzemka, deserek i spacerek z tatusiem i siostrą . Po takim dniu Bruniasty zasnął w sekundę i to z bananem na twarzy.
Bruno uwielbia jazdę samochodem, może ma to po mnie? Dłuższe trasy przesypia w całości , na krótszych słyszę jego „guganie” radosne z tyłu . Na szybie ma zawieszoną Biedronkę , do której zawsze mówi. Może opowiada jej gdzie jedziemy?

A dziś znowu przywitała nas ładna pogoda, w planach mamy basen i piknik organizowany u nas z okazji „Dnia dziecka”. Dziś będzie nam towarzyszyć Amelcia więc Brunio będzie jeszcze bardziej szczęśliwy.
A poniżej kilka zdjęć z piłką :)

P.S. Co dziś robicie na obiad? Mamy ochotę na coś nowego:)

A co to?

PIŁA!!!

Jak tylko urosnę to będę grał z tatą i wujkami :)

Tak wyyyysoko będe kopał!!

Nie uciekaj piłeczko!!! -To nie będzie bolało- obiecuje

Teraz cię przytulę :)

Taki jestem szczęśliwy że Cię mam

A tu dywanik od taty -w naszym ulubionym zestawieniu kolorystycznym :)