piątek, 23 sierpnia 2013

WEEKEND!!!





Dziś z radości, że znowu mamy weekend przesyłam wam radość mojego syna:) 
chyba też to czuje synek !
Mamy siebie na całe dwa dni !!! Będzie się działo :)
Na łaskotanie reaguje swoim "nene" haha
 Kocham go do szaleństwa :)
Nauczyliśmy się wczoraj papa :)tyle że Bruno szepta słowa "papa" w odpowiedzi 
na czyjeś papa i machanie :) Sam też czasem macha ale nie zawsze:)
Buziaki uciekam się napatrzeć jak śpi to moje bezbronne dziecię :)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Drugie 9

Drugie 9 bo pierwsze mój synal kochany spędził u mnie w brzucholu.
Jest więc z nami dokładnie półtorej roku :) 
9 misięcy noszenia pod serdusziem i 9 przy serduszku mamy ...
Najpiękniejszy czas w moim życiu. 
Zmienia się ten mój synek z dnia na dzień  i uczy nowych rzeczy każdego dnia, a mama uczy się każdego dnia wraz z nim. 
Bruno w liczbach- stan na dziś...


Co potrafi:

* SAM STOI!! - ale tylko wtedy kiedy ma na to ochotę, a nie kiedy mama chce:) ale zdarza się to coraz częściej
*  Za jedną rękę biega z szybkościa światła
* Potrafi sam przejść z punktu A do punktu B - który najczęściej jest ulubioną zabawką -inaczej woli się jednak trzymać. Kiedy coś zobaczy szybko umie przejść po swoją "zachciankę" :)
* Mówi baba mama dada tata i opa ale często miesza i wychodzi bama maba ama hahaha ale czyż to mimo wszystko nie coś wielkiego? :) Kiedy coś chce wie że mama to mama i woła bez opamiętania :)
* Je już większość rzeczy
* Uwielbia spacery
* Interesuje się wszelkimi śrubkami, narzędziami i innymi męskimi rzeczami
* Kocha mamę najbardziej na świecie



wtorek, 20 sierpnia 2013

Dzielny syn, dzielna mama:)

I stało się :)
Dotarłam jakoś w poniedziałek do pracy, ale ledwo weszłam na pytanie koleżanki : I jak? Pobeczałam się jak wariatka. jeszcze nigdy czas w pracy -zwłaszcza w poniedziałek mi się tak nie dłużył, ale jakoś to przetrwałam. W poniedziałek Bruno został z babcią więc i tak było lżej, już w trakcie sesji często zostawał z nią na dłużej. Od dziś Bruno zostaje z "ciocią". Na szczęście pani która opiekuje się Brunem to cudowna kobieta, ma bardzo dobre podejście do dzieci, w ciągu zeszłego tygodnia kilka razy widział się z nią i szybko nawiązał z nią kontakt, ale zawsze było to w naszej obecności.
Wtorek przyniósł niespodziankę, bo mój syn spał dłużej niż przewidziałam i musiałam go przekazać w ręce Cioci na śpiąco. Cała drogę do pracy zastanawiałam się co to będzie jak otworzy te swoje cudne oczęta i zobaczy nad sobą obcą twarz zamiast twarzy mamy, ale wyjścia nie było.
Bruno obudził się koło 8. Popatrzył w szoku kto się nad nim pochylił, minę miał podobno wystraszoną, ale nie płakał, Pani A. zaczęła do niego mówić spokojnie i uśmiechać się i o dziwo po chwili mój syn wyciągnął ręce:) Może doszedł do wniosku że lepiej iść w obce ręce niż zostać samemu w łóżeczku:):):) Potem byli z Ciocią na spacerku, zjedli jogurcik, bawili się. Długo zeszło jedynie na usypianiu co z reguły nie stanowi problemu, ale w końcu się udało i przespał nawet 3h:)
I wiecie co? Najlepsze jest to że Bruno nic nie płakał :) A jak zobaczył mamę to takiej radości dawno nie widziałam. Tulił się do mnie jak nigdy ten mój synuś. A pisków na mój widok końca nie było i to jego słodkie 'mama". Kocham go nad życie i najchętniej bym się z nim nie rozstawała, ale takie czasy że w domu siedzieć nie ma jak. Zobaczymy co przyniesie nowy dzień, oby tak dalej synku -JESTEŚ DZIELNY:) Mama zresztą tez dzis lepiej dawała radę :)

sobota, 17 sierpnia 2013

Ostatnie beztroskie chwile...

Stało się...
W poniedziałek nadejdzie ten dzień wiejący chwilą grozy....
W poniedziałek mama wraca do pracy...
W poniedziałek ucałuje swojego pierworodnego, syna mojego jedynego ukochanego....
W poniedziałek wyjdę z domu i spróbuję się nie obrócić, choć pewnie łzy po policzkach polecą...
W poniedziałek wsiądę w pociąg ---->> Kierunek Kraków...
W poniedziałek zasiądę za swoim biurkiem, wstukam hasło w komputerze...
W poniedziałek zacznę pracę, a przed oczami i tak pewnie widzieć będę tylko Jego...
W poniedziałek się rozstaniemy na długie 9h ...
W poniedziałek po pracy będę biegła na pociąg powrotny szybciej niż zwykle..
W poniedziałek gdy wysiądę będę niczym Struś Pędziwiatr uciekający przed kojotem, pokonując ten kilometr dzielący mnie od stacji do domu..
W poniedziałek...
Czy dlatego nie lubię poniedziałków??
Wrrrróć... nienawidzę poniedziałków...



A tymczasem borem lasem...
Tymczasem staram się spędzać te ostatnie chwile jak najintensywniej 
W czwartek zwiedzaliśmy Sandomierz, było cudnie
W piątek odebraliśmy z samego rana paszport Bruniastego i udaliśmy się na Słowację do Popradu na baseny tamtejsze, zdecydowanie wolę termy Bania , bliżej, taniej i wszystko jakoś lepiej ogarnięte...
Ale Bruno po ponad 3 godzinach w wodzie był wniebowzięty a to dla mnie najważniejsze...
Nawet skakaliśmy do wody za raczki, słodziak mój dał czadu...
W piątek też pokonał sam około 5 metrów na własnych nogach bez trzymania!!!
Cudo moje :) Do tej pory robił po dwa kroczki i siadał, chyba się bał a tam zobaczył na placu zabaw wielki klocek pufę i zasuwał równo!! Matka szok, ciotka Madzia szok a on dopadł do pufy i zadowolony patrzy na nas!! Więc odważniejszy się robi... abo się zapomina:) ale i tak się cieszę że mnie to nie ominęło :)
Kochane trzymajcie kciuki za matkę wariatkę bo zwariuje do reszty z tych wszystkich obaw i żali ...



Siora choć jedziemy dalej....


Z moja siostrą ukochaną<3



Ale fajne te widoki...

A kuku!!



środa, 14 sierpnia 2013

Kołysanki utulanki

 Jako że tatuś Bruna to prawdziwy miłośnik muzyki -rocka i punka , już w brzuchu słuchał nasz synek
 "mocnych brzmień" :) ale, mimo że nie przeszkadza mu do dziś zasypianie przy takiej
 muzyce - bo zawsze zasypia przy jakiejś, ciszy nie lubi :) postanowiliśmy zakupić jakieś kołysanki. 
Bruno urodził się tuż przed Mikołajem -tym Świętym:) więc prezent jak znalazł. 
W Empiku zakupiliśmy 3 płyty z piosenkami dla dzieci, ale jedna szczególnie 
skradła nasze serca i to o niej dziś mowa. 


Kołysanki - Utulanki - Grzegorz Turnau i Magda Umer

16 przepięknych kołysanek zaśpiewanych cudownymi głosami.
Zapewne to przez "czynnik krakowski" wybrałam akurat tą płytę z wszystkich innych na półce, dziś już nie pamiętam co zdecydowało -może to okładka do mnie przemówiła - KUP MNIE :) 
Do dziś natomiast pamiętam gdy ją pierwszy raz puściliśmy, słuchaliśmy z moim K. jak zaczarowani:)
I zostało tak do dziś, ja mam słabość do 'Kołysanki dla Okruszka". 
Gdy Bruno miał zaledwie kilka tygodni i słuchaliśmy jej na dobranoc a w tekście słyszałam
 "...kiedyś tam będziesz spodnie miał na szelkach..." myślałam -oj kiedy to będzie:) 
A dziś synek mój już taki duży....
Czas leci i zmienia się z dnia na dzień , ale niezmiennie jest królem mojego serca:)
Teraz słucham tej kołysanki ze strasznym sentymentem i łezka kręci się w oku. 
Dlatego gorąco polecam płytę i wam -a raczej waszym królewiczom i królewnom :) - Naprawdę warto!



P.S W niedzielę udało się nam wyskoczyć z dziećmi do Rabki Zdrój i mój syn był tak oczarowany karuzelami w Rabkolandzie że pokazał wreszcie dolne ząbki do zdjęcia, dlatego muszę wam je pokazać :)









 

 


piątek, 9 sierpnia 2013

Nocnikujemy się

Tak, tak zaczęło się :)Wiem że to długa praca i że i tak nie mam co liczyć na to że Bruno zacznie już wołać siku:) ale niech się oswaja i pomału orientuje że nie tylko w pampersy załatwia się swoje sprawy. Początkowo byłam nastawiona nieco sceptycznie, ale postanowiłam spróbować i całkiem nieźle nam idzie:) We wtorek odwiedziłam z moja sąsiadka sklep IKEA i kupiłyśmy nocnik. Najpierw było oswajanie się, Bruno dostał go do zabawy pooglądał, posadziłam go kila razy. Po południu, po drzemce posadziłam go pierwszy raz, i zaczęłam wypowiadać magiczne zaklęcia w postaci słowa "siiii" . I tak mówię i mówię a on siedzi i patrzy :) po 15 minutach poddałam się :) Zostawiłam go w salonie i poszłam wynieść nocnik, wracam a on stoi przy ławie i sika na stojąco :) No facet prawdziwy :) Pierwsza próba zakończyła się więc porażką :) Ale nie poddałam się :) A na wieczór pierwszy sukces!! Radości co niemiara :) I wiecie co ? Jestem w szoku ale do tej pory ile razy go posadzę i wypowiadam swoje zaklęcia udaje się!! Czasem troszkę, czasem bardzo dużo, ale zawsze coś poleci :)Wysadzam Bruna póki co tylko 3 razy dziennie, nie chce go męczyć na początek, chce żeby zrozumiał o co chodzi w tym wszystkim mniej więcej :) Czasem muszę mu czymś zająć ręce bo wierci się i już chce iść gdzie indziej, wtedy dostaje jakąś książeczkę i czekamy na cud:) Za każdym razem bijemy brawo i pokazuję mu nocnik . Bruno uwielbia gdy bije się mu brawo :) A ja robię to za każdym razem gdy coś mu się uda:) Trzymajcie więc kciuki :)

Z innych nowości u nas:)
przebiły się nam już górne dwójki, wygląda ten mój syn jak mały wilkołak. Pojawiło się słowo baba :)- które  nie do końca świadome jest i w pełni świadome  "opa" czyli  piłka :)???? Faceci :) Kochany już jest strasznie:) Nadal nie ma ochoty nauczyć się papa :) śmieje się gdy wszyscy do niego machamy i tyle :) Leń :) Umiemy już prawie przybijać piątkę :) Ale jeszcze nie każda próba kończy się sukcesem. Nauczył się natomiast straszyć :) Kiedy zapytam jak Brunio straszy szczerzy zęby robi groźna minę i wydaje głośne aaaaaaa z taką chrypka fajną to robi :) To jego ulubiona zabawa, straszenie :) Z chodzeniem dalej cisza za to wczoraj zaskoczył ten mój syn wszystkich. Kiedyś już wspominałam że uwielbia się wspinać po wszystkim co możliwe . Wczoraj siedzieliśmy u sąsiadki na ogrodzie na kawce ( pozdrawiam K.) a on bawił sie z dziećmi -a przynajmniej starał się. Na ogrodzie była zjeżdżalnia -wcale nie mała - korzysta z niej 4  latka :) Nagle sąsiadka krzyknęła, odwracam głowę a mój syn dumnie wspina sie po drabinie!!! Podeszłam na spokojnie do niego i postanowiłam nie ingerować a jedynie asekurować :) Byłam przekonana że pod koniec spadnie, a on wszedł do samej góry i usiadł nawet????!!!! SZOK dla mamy :) Dopiero kiedy siadł u góry wyciągnął rączki do Oliwki - córki sąsiadki żeby pomogła mu zjechać :) I mamusia miała po kawie bo musiała stać i asekurować przez resztę czasu swojego syna , który za nic w świecie nie chciał zjechać kiedy się go sadzało u góry samemu, nie on musiał wyjść tam sam :) Aż się boję co przyniesie dzisiejszy dzień :)


A na koniec pocałunek mojego synka i Kraksy :) 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

MAMA

Narodziny Bruna były najpiękniejszym dniem w moim życiu:) 
A to był dopiero początek, potem były pierwsze uśmiechy, łapanie rączkami, 
pierwsze świadome tulenie, pierwszy krok "z trzymanką" , pierwszy ząbek:)
A dziś nastał dzień na który bardzo czekałam, tak nagle niespodziewanie. 
Bawił się ten mój synek z psem a mamusia za fotografa robiła, wołam go a on idzie do mnie i nagle głośno akcentując każdą sylabę mówi 
"MAMA".
 Patrzę na mojego K. on na mnie i oboje się śmiejemy a on nadal Mama, Mama:) 
I tak mu się to spodobało że my się z tego cieszymy, że dopóki nie zasnął powtarzał
 je po kilka razy w kółko:)coraz głośniej i wyraźniej:) 
No prawie się poryczałam:) Do tej pory wołał mamo tylko jak był rozżalony, zrozpaczony, plącząc, wisiał wtedy u moich nóg żeby go na ręce wziąć i wołał mamo, ale żeby tak świadomie powiedzieć mamo bez płaczu... pięknie to brzmi :)
Upajam się nadal tym dźwiękiem i czekam czy jutro mu się nie zapomni :) hihihi

P.S Mamy kolejne dwa zęby tym razem górne 2:) wygląda jak mały wilkołak bez jedynek:)

A teraz kilka zdjęć z wczoraj i z dzisiejszego dnia :) Zabawy naszych dwóch dzieciaków:)


Wsiadamy!

Jedziesz mamo?

A tak wysiadam:)

Jak "For Men" to od dziś tylko tego używam:)

Właśnie w tej chwili powiedziałem :MAMO!!

Razem z Kraksą zrobimy tu porządek

Odpoczynek u tatusia

Moja przyjaciółka najlepsza

Nie martw sie obronie Cię piesku!


Mój żółw Cucu:) w swojej tymczasowej rezydencji:)

tato coś się płotek poluzował, daj młotek naprawię to:)