czwartek, 1 sierpnia 2013

ABC Bruna i jego mamy:)



Jako że pogoda za oknem daje się we znaki, Bruno najchętniej by spał albo się pluskał i tak na zmianę :) Postanowiłam wam przedstawić nasze abecadło niezbędnych nam rzeczy :) Uwaga to będzie długi post:) miałam dzielić na części ale co tam:) nie wszyscy pewnie dotrwają do końca:)
 

A – jak Avent :) Brunowi zdecydowanie podchodzi smoczek tylko tej firmy, może dlatego że początkowo korzystałam też z ich nakładek podczas karmienia? Sama nie wiem, ale innego nie chce za  nic w świecie :)  U nas smoczek do zasypiania jest niezbędny. Początkowo miałam małe opory przed używaniem – ale bratowa K. która jest logopedą powiedziała, że przy tak silnym odruchu ssania jaki on ma, lepiej będzie mu kiedyś zabrać smoczek niż palca :P dodatkowo jeden dostaliśmy gratis z niebieskim pudełkiem :)
 

B- jak Bujaczek – używaliśmy Bright Starts –Słonik przez ponad 3 miesiące był jak wybawienie, Bruno go uwielbiał, a ja miałam chwilę na domowe obowiązki:) Niestety jako, że gdy tylko skończył 4 miesiące zaczął sam siadać, nauczył się też z niego uciekać :) funkcja bujaka i odgłos szumu były idealnym „usypiaczem”:)


C – ciepły kocyk –ale przewiewny: ) tatuś kupił kocyk –biały( na Chrzest) , z mięciutkiego materiału – sama mogłabym go tulić godzinami –taki misiowaty:) Nawet teraz gdy jest gorąco Bruno musi mieć go choć przy buzi żeby przysnąć na drzemkę:) To był strzał w dziesiątkę:) 
 

D- jak Debridat :) Bruno  na samym początku miał przez kilka razy wzdęcia i męczyło go to, nasza Pediatra przepisała nam zawiesinę Debridat – pomaga też w kolkach. Stosowaliśmy przez 3 miesiące i kolek nie było w ogóle.  Dziecko zadowolone i nie cierpiące to i mama szczęśliwa:)


 E- jak elektroniczna niania:) Mamy FisherPrice najprostszy model z lampka nocną. Mieszkamy w dużym domu. Kiedy kładę Bruna, mogę spokojnie obejrzeć coś w salonie z moim K. albo posiedzieć przy grillu :) Niania to genialny wynalazek, nasza wyłapuje dźwięki idealnie, czasem nawet słyszę psa szczekającego za otwartym oknem . U nas niania to absolutne must have kiedy on śpi na górze a ja jestem na dole:P


F – Fura bo prawdziwy facet musi mieć furę;) Bruno dostał od mojego brata mini model elektrycznego Lamborghini  (tak mój brat zwariował na jego punkcie i kupuje mu wszystko co sam chciałby mieć ) :) Auto jest od 3 roku życia – mój brat nie zna się na takich rzeczach więc kupił mu na 3 miesiąc, ot taka mała różnica:), ale wiecie co? Używamy już dziś :) co prawda nie dosięga jeszcze synek mój do pedału gazu, ale auto ma też funkcję sterowania z pilota, więc czasem zamieniamy wózek na auto:) Mój syn zwariował na punkcie tego auta, gdy biegnie gdzieś na czworakach już wiem, że kieruje się do pokoju w którym stoi auto, musi co rano dokonać obowiązkowego przeglądu, poruszać lusterkami, trąbić :) Cudny przy tym jest :) A myślę że przy jego szybkim tempie wzrostu:) zasiądzie za sterami już najdalej za rok:)  Jak tylko Bruno widzi, że auto wynosimy na pole dostaje świra, wierzga nogami i piszczy dopóki go nie wsadzimy do środka:) Szkoda że na wózek tak nie reaguje:)  Ale auto jest na szczęście tak pojemne że i zakupy mamy zabierze;)  Nie jest ono niezbędne, ale Bruno jest zadowolony i ja mam czas gdy ono go pochłania:)
Obowiązkowy przegląd z samego rana:) jeszcze w piżamce:)


G- jak gruszka do nosa, początkowo kupiłam aspirator , dopóki Bruno leżał i mało „kumał” było ok.:) Od 4 miesiąca mamy masakrę przy czyszczeniu aspiratorem, jak tylko go widzi zaczyna płakać i odpychać rękami. Moja mama zakupiła więc gruszkę. Nie byłam do tego pomysłu przekonana, ale kiedy ją zobaczyłam, pomyślałam że spróbujemy. Gruszka ma oryginalny zielony kolor, nie sadziłam że aż tak się zmieniły odkąd ja byłam mała:) Fajny kształt i jest niewielka. Początkowo dostał ją do zabawy, żeby się oswoić, po 3 dniach-pierwsza próba i poszło jak z płatka:) Aspirator poszedł w kąt, korzystamy z gruszki:) Choć niestety i na nią ostatnio zdarza się mu nie mieć ochoty, ale i tak jest lepiej:)
 

H-jak Huggies . Uwielbiam ich mokre chusteczki, ale nie przepadam za pampersami, u nas nie zdały egzaminu. Chusteczki to inna bajka:) są idealnie nasączone i z fajnego materiału, nie wydaje się tak sztuczny. Skład – jak na takie chusteczki – tez nam odpowiada, zresztą ciężko mi znaleźć chusteczki o „normalnym’ składzie , może wy jakieś polecicie? 


I – inne niż wszystkie pieluchy tetrowe:) Długo szukałam fajnych, aż dostaliśmy od Krysi pieluchy BoboBaby . Sa śliczne, kolorowe, nie snują się, nie odkształcają w praniu a do tego są mięciutkie i delikatne. Mamy w paseczki i w autka:) Cuda istne:) Często ktoś na zaczepia i pyta gdzie kupione. Krysiu dziękujemy:)
  

J – Jasność :) a jak ma być jaśniej to tylko Pabobo KLIK :) Lampa - Projektor Pabobo to fenomen,  towarzyszy nam wszystkim przy zasypianiu. Dzięki niej Amelka nie boi się potworów:) Bruno łapie gwiazdki na niebie i śmieję się do nich , a my z K. możemy pomarzyć zasypiając. Skradła nam serce od pierwszej-nocy:) W dzień natomiast, Bruno zasypia przy melodyjce, która można włączyć dodatkowo. Delikatny dźwięk nie drażni „dorosłych” uszu jego mamy a wręcz usypia:) Lampka wyświetla gwiazdki i księżyc w trzech kolorach, żółtym, niebieskim i zielonym –my kochamy niebieski:) Myślę, że to coś na lata i to długie, ucieszy i malucha i rodzica. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam:)
 

K- jak kołyska. Kochamy, kochamy i jeszcze raz kochamy:) Naszą zrobił tatuś Bruna:) Zdolniacha nasz:) Jest idealna, używaliśmy do 4 miesiąca. Dla nas wygląda jak z bajkowej krainy.  Wygodna i funkcjonalna A do tego nawet lekki jej ruch uspokajał Bruna w momencie:)
Duma tatusia:)


L – jak Lamaze . Francuska firma, która podbiła moje serce. Produkują zabawki sensoryczne, niektóre nawet pachną córa mojej przyjaciółki ma ośmiornicę z jedną zapachowa nogą - zapach waniliowy. My mamy Łosia-superktosia. Każda noga wykonana jest z innego materiały, jedna dzwoni inna szeleści,  poroże wykonane jest na wzór gryzaków. Można go zawiesić na foteliku, na łóżeczku lub przywiesić do szlufki u spodni Bruniastego. Towarzyszy nam w większości podróży.



Ł- czyli łóżeczko . Znowu wykonanie by Tata :) Nasze ma trzy funkcje, na początku funkcjonowało jako dostawka do naszego łóżka, ta wersja była najwygodniejsza nie dość że tuliliśmy się całą noc, to jeszcze karmić było wygodniej, wstawać nie trzeba było :) Niestety w miarę coraz szybszego przemieszczania się naszego syna, tuz po 6 miesiącu zostało „zamknięte” :) Czy tylko ja to tak źle zniosłam?? :) gdy Bruno podrośnie ściągniemy boki :) ewentualnie założymy barierę żeby nam w nocy nie spadł bo wierci się strasznie. Takie łóżeczka z funkcją dokładki to genialna rzecz. My mamy dodatkowo otwierane drzwiczki , jak zacznie stabilnie chodzić będzie mógł sam wychodzić i wychodzić.

Teraz musimy nasze łóżko na biało przemalować :)



M – Marimer. Marimer plus gruszka to u nas zestaw do czyszczenia noska. Nawilżamy błonę noska i oczyszczamy . Stosowaliśmy jeszcze Nasivin od czasu do czasu, gdy był mniejszy. Teraz gości u nas tylko Marimer i nie mamy potrzeby próbować innych, skoro jest dobrze.


N- Nosidełko. Złożyłam mu już chyba należny hołd w poście o zdobytym przez Bruna pierwszym górskim szczycie. My mamy nosidełko firmy WOMAR . Kupił tatuś w przypływie impulsu – chciał się wybrać w zimie nad Rabę a wózkiem mu było ciężko dojechać więc poszedł, poradził się Pani i kupił. Ja być może wybrałabym inne, początkowo byłam trochę zła, ale daje radę. Może i chusta byłaby lepsza , ale trochę już z nami przeszło i spisuje się póki co prawie idealnie. Jedyne co mogłabym mu zarzucić, to że przez to że mój K. jest trochę większy, musimy je ciągle zmieniać – regulować, a niestety trochę opornie to idzie. Ale to jedyny minus jaki do tej pory znalazłam. Dlatego tata nosi go częściej:P  Co może jest plusem? W każdym razie na wycieczki w tereny „oporne” nosidełko to wygodne a czasem i jedyne wyjście.


O –odżywianie:) o jedzeniu nie będę pisać wiadomo –co od mamy to najlepsze.  Ale jak odżywianie to i akcesoria. Testowałam już różne miseczki, śliniaki, kubeczki. A wybawieniem okazał się zestaw z Ikea. Zestaw żabka za całe 9,99 zł  KLIK składa się z fajnej wygodnej miseczki – jedyny minus że nie ma przyssawki. Dodatkowo łyżeczka, kubeczek –jedyny jaki póki co akceptuje mój syn. Niestety niekapki mu nie podchodzą-a mamy już 3. Ten ma wygodne uchwyty więc tylko asekuruję przy trzymaniu. Największym plusem -jak dla mnie- tego zestawu jest śliniak . Testowałam materiałowe –wszystko w jedzeniu i ciągle trzeba prać. Mamy zakładany przez ręce fartuszek?? Ciężko to nazwać i ciężko założyć, może przyda się gdy Bruno zacznie malować farbami hahahaha. Ten jest idealny, szybko się czyści, wkładam pod kran, ma „łapak” na to co spada, wygodnie się zakłada, dla nas numero uno . Jak mój Bruno:)


P – Palmers . Wreszcie coś dla mamy. Kosmetyki do pielęgnacji w trakcie ciąży i po porodzie. Robione na bazie masła kakaowego (mniam ) wzbogacone witaminą E, masłem Shea oraz Bio C-Elaste. Używałam balsamu przeciw rozstępom i ujędrniającego kremu do biustu. Cuda istnieją, rozstępów brak – może to zasługa genów, ale po co ryzykować. Jedyny rozstęp jaki pojawił mi się w ciąży umiejscowił się –UWAGA, UWAGA na łydce pod kolanem. Już naprawdę nie miał gdzie?? No tam się akurat nie smarowałam. Właśnie zamawiam ujędrniający balsam z koenzymem Q10. Kosmetyki naprawdę fajnie się wchłaniają, skora jest po nich zdecydowanie lepsza a do tego ten zapach. I oczywiście brak parabenów :P.S. Powinni mi zapłacić za tą reklamę :) Całkowity opis TU.


R – jak RENOMED . Co to takiego? Nic innego jak nożyczki do paznokci ze stali chirurgicznej. Kupione w aptece, ale TU znalazłam ich sklep internetowy. Uwierzcie mi na słowo obcięcie paznokci u dziecka takiego jakim jest Bruno graniczy z cudem, wszystkie dostępne szerzej nożyczki, popularnych firm mnie denerwowały, bo miałam wrażenie że bardziej je zaciągają, niż obcinają kiedy szarpie rączkami, co niestety mu się zdarza.  Renomed tnie szybko i sprawnie bez ubytków w palcach :), suną po paznokciu i zadziorków brak – nie mówię że krzyku nie ma, ale przynajmniej równo i ładnie obcięte, a do tego nożyczki sprawnie się trzyma – jeszcze mi nie utkwił palec jak w innych. I najważniejsze- nie tępią się. A dodatkowo każda para produkowana jest ręcznie ! Prawie jak handmade :)haha


S – Sudocream . Ale tylko w nagłych wypadkach. Do 3 miesiąca stosowałam Bepanten. Teraz nie stosuje nic. Jak to nic ???zapyta pewnie większość, a no tak, doszłam do wniosku że spróbuję i okazało się że miałam racje. Wychodzę z założenia, że nie ma co przyzwyczajać skóry dziecka do całej gamy kosmetyków. Sudocream idzie w ruch gdy widzę delikatne zaczerwienienie i po jednym razie przechodzi - a zaczerwienienie takie widzę bardzo rzadko,.  Nigdy nie mieliśmy problemu z odparzeniami, raz jeden stosowałam Sudocream przez dwa dni, bo zaczerwienienie było większe, ale do odparzenia było mu jeszcze daleko. 


Ś – śpiworek. Mięliśmy dwa. Sprawnie i szybko się je zakłada, Są ciepłe i wygodne, nie ograniczały ruchów i nie było ryzyka naciągnięcia na twarz. Do czasu kiedy nauczył się wstawać ten nasz szkrab, spał w śpiworkach. Do tego szybko można je rozpiąć i zmienić pieluchę bez większego wybudzania malca.


T – Torba. Przy małym dziecku wyprawa na kawę do szwagierki to jak wyprawa na biegun, a uwierzcie mi że nie jestem przewrażliwioną mamą :)  Nasza była już przy wózku, jest wygodna, szeroko się otwiera –mam wiec fajny dostęp do zawartości bez zbędnego grzebania. Pomieści bez problemu pieluchy, chusteczki, ubranie na zmianę – w razie gdyby, zupki, wodę, pieluchę tetrową i jakieś zabawki, nawet dużo, ma tez kieszonkę na telefon i portfel więc czasem rezygnuję już ze swojej. Mamy tez plecaczek , ale to na wyprawy większe.


U – jak ubranka. A mamy bzika na ich punkcie. Bruno ma zdecydowanie większą szafę niż ja, obecnie. Kiedy był mały na co dzień przeważały pajace, dziś tylko w nich śpi. Uwielbiamy koszulki i spodenki – szybko można go przewinąć, nie trzeba wszystkiego rozpinać. Bodziaki raz na czas, w zimie „pod coś”, teraz w nich śpi gdy jest gorąco, nie używałam kaftaników, denerwują mnie, sama nie wiem czemu. Na co dzień lubię go w koszulkach i dresach. Na „wyjścia” polówki to nasz faworyt, ewentualnie koszule, gdy chcemy bardziej elegancko i poważniej wyglądać. Bardzo lubię ciuchy Little Rebel i HM , Zara tez daje rade ale po kilu praniach mam wrażenie że lepiej wygląda HM. O cenach już nie mówię, bo czasem są z kosmosu. Mam dwie koszulki z Pepco, wzięte na próbę i baaardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. A ceny właściwie żadne. Podobnie z F&F – mamy kilka bodziaków i pajaców. 


W- wanienka.  Mamy Precious Bear firmy Mothercare ze stelażem. Wg. mnie – stelaż -  w pierwszych miesiącach to bardzo przydatna rzecz i wcale nie zajmuje po złożeniu dużo miejsca. Jeśli chodzi o wanienkę to wybrałam przy pomocy Krysi*- to był jej wkład w wyprawkę z reszta nie jeden:* Kiedy ja Ci podziękuję za to wszystko?? Ma fantastyczny kształt który „otula’ dziecko jak w kokonie, jest wygodna w noszeniu dzięki uchwytowi, łatwo można z niej spuścić wodę –wygodna zatyczka. My dostaliśmy zestaw z  przybornikiem na wodę np. do mycia buzi. Ręcznikiem kąpielowym, myjka, termometrem. Początkowo bałam się, że jest dość mała, dziś uważam to za plus, Bruno siedzi w niej stabilnie i nie tak łatwo mu się w niej wywrócić.

*Krysia to moja przyszła bratowa i mamusia Chrzestna Bruniastego :)


Z- zabawki drewniane, po tatusiu Bruno odziedziczył miłość do drewna. Uwielbia swojego krokodyla i konika, najbardziej jeść. Plastik mu tak nie smakuje:) Sa ruchome, mamy do nich pochylnie po której „schodzą” śmiesznie klekocąc. Zabawki drewniane to fajna rzecz i jaka naturalna!! Już mam kilka nowych upatrzonych jak podrośnie :)



Ufff czy ktoś dotrwał do końca??? :)




28 komentarzy:

  1. pewnie, że dotrwałam!
    super wpis! baaaardzo ciekawy!
    ale masz Zdolnego Męża! i kołyska i łóżeczko cudne!
    co do chusteczek warto zajrzeć do Sroki, ona otworzyła me oczy na składy :(
    http://www.srokao.pl/search/label/Chusteczki%20nawil%C5%BCane
    teraz mieliśmy fitti z biedry ale już ich nie ma a byly naprawdę super :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem zaglądałam tam :) calkiem nieźle wypadły nasze huggies:)

      Usuń
  2. jasne ze dotrwalam :) bardzo przydatny wpis! dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dotrwałam :) avent jest też i u nas, mąż zrobił bajkową kołyskę, łóżeczko piękne, sudokrem też stosuję tylko w nagłych wypadkach a poza tym nic, i też wolę gruszkę od aspiratora :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój mąż ma niesamowity talent! Piękne te rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieskromnie powiem że też tak myslę :) hihi polecamy się:)

      Usuń
  5. Dotrwałam:) Kołyska i łóżeczko są niesamowite:) Palmersa sama używałam i choć mam tendencje do rozstępów i już kilka mam, to w ciąży się nie pojawiły:) Pozdrawiam i gratuluję wytrwałości w pisaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Palmers to naprawdę super sprawa :) poza moim nieposmarowanym miejscu pod kolanem hahaha

      Usuń
  6. Ha! Nie bedzie niespodzianką, że i ja "dotrwałam" ;), a muszę Ci powiedzieć, że dużo rzeczy podobnych używamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja! Ja dotrwałam. Jak zawsze z resztą :) Jejjj.... Jakiego macie zdolnego tatę !! My też mieliśmy kołyskę, ale dostaliśmy ją od cioci... Też była ładna, ale nie to co Wasza... ! A łóżeczko cudo... No i jeszcze białe ... <3 Używamy tego samego smoczka bo lubimy AVENT. Chusteczki też Huggies. ;) A co do sudokremu to nie używamy wcale. U nas nie zdał egzaminu. Za to ALANTAN Plus. ;) Buziaki . ;**
    Peee. Essss. My też Was uwielbiamy ! ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze nowe opakowanie linomagu:) nawet nie zdążyłam otworzyć:)Tatuś mówi że się czerwieni:) hihi że niby taki skromny hahaha :) żal się rozstać z taka kołyska ale idzie służyć w inne ręce a potem wróci do nas:)

      Usuń
  8. Dotrwałam:) Przeczytałam od dechy do dechy:) Tata zdolny niesłychanie!!! Mam nadzieję że pracuję na co dzień w ten sposób bo jeśli nie to strasznie się marnuję i powinien pomyśleć o własnej firmie! Mówię serio!:) A fura Bruna jest boska! :) Pozdrawiamy Was gorąco:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co pracuje na nieco innym "bezpieczniejszym" stanowisku :) ale kto wie, drewno to jego hobby :) Tworzy cuda dla znajomych :) spełnia się w tym :)robi to co lubi i ma pewną pracę, wiadomo jak to teraz z tymi firmami bywa:)

      Usuń
  9. Przepiękne rzeczy tworzy Twój mąż <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba już w piórka obrośnie jak mu powiem ile pochwał zbiera:) ale nie jesteśmy jeszcze małżeństwem:)

      Usuń
  10. dotrwałam! ale masz zdolnego męża:) taki mąż to skarb:) Łóżeczko Bruno ma przepiękne.

    U nas też króluje Avent;)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam ostatnio identyczny smoczek Canpola :) jeszcze się nie zorientował że inna firma:)

      Usuń
  11. Jejku a ja się martwiłam że nikt nie dotrwa do końca. Dziewczyny nie zawiodłam się na was:)

    OdpowiedzUsuń
  12. My używamy do wszystkiego tylko nie do siusiania:) do wycierania rączek i buzi, u lekarza kładziemy na wagę, gdy był mniejsze zwijałam w rulonik i kładłam za pleckami kładąc go na boku, jako ochronę przed ulewaniem przy odbiciu gdy byl młodszy, a najbardziej lubi Bruno, gdy mu ją zwijam i kładę przy buzi gdy zasypia np. w foteliku:)

    OdpowiedzUsuń
  13. W takie upały jak teraz moczę ją w zimnej wodzie i kladę mu do łóżeczka :) dopóki tego nie zrobie wierci się niespokojnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Skojarzyłam że przy gorączce tak zalecają położyć coś wilgotnego :) a że pieluszka lekka i przewiewna to się fajnie nadają:) u nas sposób działa w 100%:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wooow! Piękne łóżeczko i kołyska! Brawa dla taty!
    Też używałam tylko gruszki do noska, a świerszczem z lamaze do tej pory córka się bawi. I ja sama na prezent dla nowonarodzonych maluszków wybieram zabawki lamaze, bo wiem, że na pewno się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. i ja dotrwałam :) i mam dobrą wiadomość - miseczka żabka ma przyssawkę :) trzeba ją odwrócić i tę wystającą gumę albo wyciągnąć, albo odwrócić na drugą stronę - wybacz, ale nie pamiętam, bo po zakupie leży sobie i czeka na swoją kolej, tylko raz sprawdziłam te przyssawke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę więc poszukać tej gumowej podstawki bo na misce brak :) widocznie tatuś gdzieś schował :) dziękuję za informację :)

      Usuń